Rozdz. 4. Zapominalski Ślinek

Na skróty

Zapominalski Ślinek – bajka o burzy

Tego dnia, w którym przyjaciele mieli spotkać się pod dębem, parno było jak mało kiedy. Żadnego wiatru i widoku na choćby drobny deszcz. Afik lubił ciepło, ale dziś nawet dla niego było za gorąco, dlatego całe przedpołudnie i południe przeleżał w salonie, gdzie tylko dzięki spuszczonym roletom i wentylatorom, dało się jakoś wytrzymać.
Późnym popołudniem, tuż po podwieczorku, coś się zmieniło. Jakby wiatr wiedział, że przyjaciele umówili się na kalambury i zaczął nieśmiało chłodzić rozgrzany ogród.

Afik wytarł pyszczek po podwieczorku i wybiegł do ogrodu. Wystarczyło parę susów i już był na miejscu. Nie zastał nikogo, więc położył się na trawie i w oczekiwaniu na przyjaciół, wymyślał hasła do zabawy. Miał już pięć, gdy zjawił się Kropek. Teraz obaj leżeli pod dębem i w ciszy zastanawiali się, czego nie zgadłby Ślinek. Wciąż był najlepszy i naprawdę trudno było znaleźć hasło, które byłoby dla niego za trudne.

Leżeli już dłuższą chwilę, a Ślinka wciąż nie było. Może zapomniał? Albo coś mu się stało po drodze. Chyba, że spotkał kogoś i zamiast na kalambury z Afikiem i Kropkiem, poszedł grać z tym kimś. Tylko, że z drugiej strony to niemożliwe. Ślinek taki nie jest. Kiedy się umawia, to zawsze przychodzi. Dziś po prostu musiało mu coś wypaść.

– Zacznijmy bez niego. Najwyżej dołączy w trakcie – zaproponował Afik.
Kropek jako pierwszy pokazał wymyślone hasło, które do najłatwiejszych nie należało i Afik miał spore problemy. Dopiero po piątej podpowiedzi zgadł, że chodziło o sowę.
Kilka rundek minęło bardzo szybko i gdy obu graczom skończyły się hasła, ponownie rozejrzeli się po ogrodzie.

– Gdzie on się podziewa? Zobaczę z góry. Może go namierzę – zaproponował Kropek i wzbił się w powietrze.

Niestety, Ślinka nie było widać ani z góry, ani z dołu. Ponieważ wiatr był coraz silniejszy, a niebo przykryły ciemne, burzowe chmury, przyjaciele postanowili dłużej nie czekać. Z jednej strony rozumieli, że na pewno Ślinek miał ważny powód, by nie przyjść, ale z drugiej byli trochę na niego źli. Bo tak się nie robi. Jak się umawia, to żeby nie wiadomo co, to choćby na chwilę się wpada. A Ślinek nawet tej chwili nie znalazł.
W niezbyt dobrych nastrojach, każdy udał się w swoją stronę, umawiając się na kolejną partyjkę następnego dnia. Może do tego czasu Ślinek się odezwie i wytłumaczy się, czemu dziś nie przyszedł.
Ledwo Afik wbiegł do domu, a tu jak nie trześnie i nie błyśnie. Aż mu głowie zadudniło. Gdy rozległ się huk, pani Ewa krzyknęła, a dzieci zaczęły piszczeć i wybiegły ze swoich pokoi.

– Mamo, co się stało? – zbiegając po schodach, pytały jedno przez drugie.
– Chyba piorun uderzył w coś w ogrodzie. Normalnie, tak się przestraszyłam, że aż podskoczyłam i o mało nie upuściłam talerza – mówiąc to, pani Ewa wciąż cała się trzęsła. Trząsł się też Afik, który ze strachu schował się pod poduszkami na kanapie. Tylko króciutki ogonek wystawał spomiędzy nich, jak peryskop z łodzi podwodnej.

Trochę minęło, zanim grzmoty zupełnie ustały. Afik do tego czasu postanowił nie opuszczać kryjówki. Tak na wszelki wypadek. Nie żeby się bał, ale lepiej się zabezpieczyć. Po co potem jeździć do weterynarza i leczyć się na uszy. Jedna wizyta Afikowi w zupełności wystarczy i to na całe życie.

Następnego dnia, przed południem, Afik wybiegł do ogrodu, by sprawdzić, w co uderzył piorun i jak wszystko wygląda po tej strasznej burzy.
Na tarasie spotkał Kropka, który jakby czuł, że ten wyjdzie z domu. Rozejrzeli się po ogrodzie, ale niewiele zobaczyli, bo pan Andrzej zdążył już nieco uprzątnąć połamane przez wiatr gałęzie i ustawić wywrócone donice z kwiatami.
Ponieważ przyjaciele umawiali się na kalambury, tym razem zamiast pod dąb, postanowili pójść prosto do Ślinka. W końcu nie wie, że dziś też mieli się spotkać i może zgodzi się, by tę partyjkę rozegrać u niego pod domem.

– Zaraz wracam. Zaczekaj na mnie – ku zaskoczeniu Kropka, Afik zamiast do Ślinka, pobiegł do domu. Zjawił się po chwili, w pyszczku trzymając zaczarowane okulary.
– Może się przydadzą, a lepiej je mieć, niż nie mieć – sepleniąc, wyprzedził pytanie Kropka i obaj ruszyli w stronę domu Ślinka.

Gdy znaleźli się na miejscu, Ślinek akurat sprzątał. Wczorajsza burza trochę tu nabałaganiła, a ślimaki do najszybszych nie należą. Choć porządkami zajmowała się cała rodzina, to wszystko wyglądało tak, jakby w ogóle nie zaczęli.
Afik widząc nieporadność ślimaków, bez pytania, zabrał się za wynoszenie gałęzi. Gdy ostatnia z nich wylądowała na niemałym stosiku przy ogrodzeniu, dwoma grzebnięciami łapą, uprzątnął z liści placyk sprzed dużego liścia, pod którym mieszkała rodzina Ślinka. To właśnie był ich dom, a raczej zadaszenie, bo każdy z nich przecież miał swój. Nawet Ślinkowe dzieci. Liść pełnił też rolę ochrony przed intruzami i spiżarki na zapasy jedzenia.
Odkąd Afik z Kropkiem przyszli do Ślinka, prawie się nie odzywali. Rzucali sobie tylko porozumiewawcze spojrzenia, sprawdzając w ten sposób, czy ten drugi też wciąż się na przyjaciela zły za wczoraj. Gdy wszystko zostało uprzątnięte, Ślinek jakby nigdy nic, zwrócił się do Afika:

– Dzięki za pomoc. Sami pewnie do jutra byśmy tu sprzątali. Nie ma to jak przyjaciele, na których zawsze można liczyć.
– Teraz to przyjaciele, a wczoraj to nie raczyłeś zjawić się pod dębem. Czekaliśmy na ciebie i czekali. Normalnie byśmy dziś tu nie przyszli, ale chcieliśmy od ciebie usłyszeć, czemu nie było cię na kalamburach – tonem poważnym jak na przesłuchaniu, Afik dał do zrozumienia, że było to bardzo nie w porządku.
– A niech to. Całkiem zapomniałem. Naprawdę. Czułem, że coś miałem wczoraj zrobić, ale za nic w świecie, nie mogłem sobie przypomnieć, co to było. Chyba będę zapisywał sobie takie rzeczy na liściu. Przepraszam was. Naprawdę nie chciałem.

Ślinek rzeczywiście wyglądał na zaskoczonego i dlatego trudno było go winić. Każdemu może się zdarzyć zapomnieć. Kropek jako pierwszy przyjął przeprosiny i przybił piątkę ze Ślinkiem. Afik, jako że nie potrafi długo się gniewać, i tym razem nie zamierzał tego robić. Zwłaszcza, że od zawsze lubił Ślinka i wiedział, że naprawdę trudno znaleźć takiego przyjaciela, jak on.
Skoro wszystko się wyjaśniło, przyjaciele umówili się na następny dzień i już mieli się rozejść, gdy Afik wpadł na genialny pomysł.

– Co wy na to, byśmy wspólnie obejrzeli wczorajszą rozgrywkę pod drzewem?
– Ekstra – zgodził się Kropek.
– Fajny pomysł. Tylko, jak niby chcesz to zrobić? – z nutą wątpliwości w głosie, zapytał Ślinek.
Zamiast odpowiadać, Afik położył przed przyjaciółmi zaczarowane okulary i sam położył się tuż za nimi. Gdy wszyscy gotowi byli na seans, okulary rozbłysły jak zawsze. Tęczowe kolory zalały widownię i całą okolicę. Znów wszystko wyglądało, jakby to tu zaczynała się tęcza.

Tak. To było bardzo wesołe zakończenie dnia i cała trójka cieszyła się, że wszystko się wyjaśniło. Znów śmiali się, żartowali, a Ślinek, jak to Ślinek, odgadł wszystkie hasła, które wczoraj wymyślali Afik i Kropek.

– Wiesz co, Ślinek. Dobrze, że cię wczoraj nie było, bo dzięki temu mieliśmy z Kropkiem szansę choć parę razy wygrać – zażartował Afik i spojrzał na film w okularach. – Nie wierzę… – drżącym głosem zwrócił się do przyjaciół. – Widzicie to, co ja?

Kropek i Ślinek przyglądali się temu, co wydarzyło się po skończeniu kalamburów, gdy gracze rozeszli się do domów. Wszyscy byli przerażeni.

– Ślinek, czy wiesz, że to mogła być nasza ostatnia partyjka w kalambury? Ty uratowałeś nam życie.

Afikowi ze wzruszenia łzy napłynęły do oczu i nie był w stanie nic więcej powiedzieć. Kropek też siedział w milczeniu, tylko Ślinek łagodnym spojrzeniem ogarnął ich obu i rzekł:

– Wszystko dzieje się po coś. Sam zawsze to powtarzasz i tym razem znów się to potwierdziło. Gdybym przyszedł, na pewno gralibyśmy dłużej pod drzewem. A wtedy gruby konar spadłby prosto na nas.
– To w nasze drzewo uderzył piorun, gdy byłem już domu – odezwał się Afik i wytarł oczy. – Masz rację. Wszystko jest po coś, tylko czemu tak trudno o tym pamiętać. Zamiast tego wściekałem się i posądzałem cię, że nas wystawiłeś.

Znów okulary przyszły z pomocą i pomogły zrozumieć to, o czym wszyscy dobrze wiedzieli. Siedzieli teraz wpatrzeni w trójkę przyjaciół przygniecionych przez wielki konar i zastanawiali się, czemu nie pomyśleli o tym od razu. Przecież zamiast się złościć, wystarczyłoby się ucieszyć i powiedzieć: To dobrze, że Ślinek nie przyszedł. Widocznie to jest lepsze, choć nie mamy pojęcia, dlaczego.
Teraz już to pojęcie mieli. Afik chwycił okulary w zęby i pobiegł do domu. Kropek poleciał do siebie, a Ślinek został opowiadać rodzinie, jakie to wszystko jest dziwne. Na koniec ucałował wszystkich i powiedział, jak bardzo ich kocha. Wiedział, że gdyby wczoraj poszedł na kalambury, dziś byliby sami.

Dla trójki przyjaciół, wszystko dobrze się skończyło. Nie przypuszczali, że nie wszystkim udało się schronić przed burzą i jest ktoś, kto wciąż czeka na ich pomoc.

c.d.n.

Zapominalski Ślinek – pobierz wersję pdf

Więcej o bajce o burzy pt. “Zapominalski Ślinek”

Prawie codziennie zaczarowane okulary przypominają Afikowi i przyjaciołom, że nic nie dzieje się przypadkiem. Tym razem o mały włos, a wszyscy zginęliby podczas burzy. Na szczęście stało się coś, o co cała trójka prawie się pokłóciła. Bo jak można umawiać się na zabawę, a potem nie przyjść?

Bajka o burzy pomaga zrozumieć, że wszystko dzieje się po coś. Nawet jeśli tego nie rozumiemy. Dzieciom często trudno jest zrozumieć, że nie mogą pójść tam, gdzie akurat chcą, czy zostać dłużej na podwórku. Bywa, że musimy pofatygować się osobiście i za rękę przyprowadzić je do domu. Niestety nie mamy zaczarowanych okularów, by sprawdzić, co by się stało, gdybyśmy nie postawili nas swoim i ulegli błaganiom naszej pociechy. Być może nic, a może… .

Bądźmy zawsze dobrej myśli, gdy coś dzieje się nie tak, jak to sobie zaplanowaliśmy. Gdy nam, dorosłym wejdzie to w nawyk, dużo szybciej nauczymy takiego spojrzenia na świat nasze dzieci. Niech bajka o burzy będzie dobrym początkiem, albo utrwaleniem przekonania, że w życiu wszystko dzieje się po coś dobrego.

 

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •