Rozdz. 3. Cz. 1. Na ratunek Kasi

Na skróty do bajki o zaginionej dziewczynce

Na ratunek Kasi – bajka o zaginionej dziewczynce

Afik zdziwiony był nie bardziej niż sam Kropek, który jak zawsze, flegmatycznym głosem odrzekł:

– Też chciałbym wiedzieć, czemu zamknąłeś mnie w kufrze i tak długo mnie z niego nie wypuszczałeś. Dobrze, że było czym oddychać.

Pierwszy raz Afik miał okazję widzieć Kropka tak bardzo wściekłego. Bo Kropek to Kropek. Zawsze ugodowy, spokojny, wesoły i zadowolony z życia. A teraz? Jak nie on. Ale na jego miejscu, chyba każdy by się zdenerwował.
Nie pomogły Afikowe tłumaczenia, że to na pewno niechcący go tu zamknął. Przecież gdyby tylko wiedział, że tu jest, już dawno by go z kuferka wypuścił. Kropek obraził się na amen. Choć tak naprawdę nie musiał. Nic mu się nie stało, a towarzystwo przyjaciół, nie było najgorszym, co mogło go spotkać. W końcu wszyscy się znali i mogli całkiem miło spędzić tamten dzień. Ale nie. Kropek tak się zaciął w swoim uporze, że postanowił trwać w nim tak długo, jak się da. Do samego końca, choć sam nie wiedział, kiedy ten koniec nastąpi.

Gdzie jest Kasia?

Tę niezręczną sytuację przerwały krzyki rodziców Kasi. Okazało się, że dziewczynka po wyjściu ze szkoły poszła z koleżankami na lody do pobliskiej lodziarni i nikt jej potem nie widział. Zwykle odbiera ją tata, jednak tym razem chwilę się spóźnił. Nie mógł sobie tego wybaczyć, ale z tym musiał zaczekać na później. Teraz najważniejsze było bezpieczeństwo córeczki. Pan Mirek z żoną wsiedli do samochodu i z piskiem opon wyjechali przez bramę. Z nimi popędzili Fafik, Bączek i Afik. Kropek, jak można się domyślać, nie biegł. Wzbił sie w powietrze i leciał tak szybko, jak tylko małe, motyle skrzydła mu pozwalały. Liczyła się każda sekunda. Tak naprawdę wszystko było możliwe. Kasia mogła wpaść do rzeki, idąc mostkiem, albo zsunąć się do jeziora podczas karmienia kaczek. Rodzice wiedzieli, że uwielbia to robić, i gdy tylko będzie taka okazja, raczej z niej nie zrezygnuje.

Rozdzielmy się

Tuż przed parkiem cała trójka zatrzymała się. Kropek również zleciał i usiadł na kamieniu.

– Słuchajcie – zaczął zziajany Fafik. – Rozdzielmy się i szukajmy w różnych miejscach. Ja pobiegnę z Kropkiem, a ty Bączek z Afikiem. Z rozmowy pana z policją wiecie, w co ubrana była dziś Kasia. Szukamy dziewczynki z dwoma niebieskimi kokardami we włosach, różowym plecakiem i żółtą koszulką. Wszystko jasne?
Tak jest! – krzyknęli wszyscy chórem i rozbiegli się na dwie strony.

Afik z Bączkiem pobiegli sprawdzić wzdłuż rzeki. Zaczęli w pobliżu mostku, którędy przechodziła Kasia. A przynajmniej miała przechodzić, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy nie zatrzymała się gdzieś wcześniej.
Fafik natomiast popędził w stronę jeziora. Z góry obserwował wszystko Kropek. Wzrok miał bardzo dobry, więc żadna dziewczynka z niebieskimi kokardkami, różowym plecakiem i żółtą koszulka, na pewno nie umknie jego uwadze.
Nad jeziorem, od strony ścieżki, nie widać nikogo. Nie tylko Kasi, ale też żadnego innego człowieka. Jakby wszyscy gdzieś nagle zniknęli. Przecież nie wpadli do wody. Nie było ani ślisko, ani nie wiał tak silny wiatr, by ich tam zepchnąć podczas spaceru.

– Hej, Fafik! Widzę coś kolorowego za parkiem. Krzesełka jadące do góry i na dół. wysoką wieżę i coś, co jest podobne do karuzeli, którą Ola i Krzyś mają w swoim ogrodzie. Tylko to jest dużo większe. Jest ogromne. Lecę tam, a ty biegnij ścieżką, na której jesteś. Do samego końca.

Fafikowi nie trzeba było dwa raz powtarzać. Wielkimi susami popędził przed siebie i już po chwili jego oczom ukazało się wielkie wesołe miasteczko. Tylko raz je tu widział. To było rok temu i razem z rodzicami Kasi przyjechał tu w jedną z niedziel. Było super, choć nie udało mu się przejechać ani kolejką, ani pokręcić na karuzeli. Za to Kasia była bardzo szczęśliwa. Tak się śmiała, jak mało kiedy. Aż ją brzuch potem rozbolał od tego śmiechu. Może i dziś dobrze się tu bawi, a to by oznaczało, że tak jak wtedy, śmieje się na całe gardło.
Fafik nadstawił uszy i nasłuchiwał. Hałas był spory, dlatego nie było łatwo wyłapać te dźwięki, które mogły należeć do Kasi. Zwłaszcza, że co chwilę słychać było krzyki tych, którzy kręcili się na wielkiej podniebnej karuzeli.

Z lotu motyla

Kropek tymczasem bacznie obserwował wszystko z góry, uważając przy tym, by nie zderzyć się z karuzelą. Była naprawdę ogromna i wysoko nad ziemią, kręciła się jak wielkie śmigła helikoptera.
Kasia uwielbia lody i watę cukrową – przypomniał sobie słowa pana Mirka. Nie wiadomo, czemu mówił o tym policji. Może chciał im podpowiedzieć, gdzie powinni jej szukać. Nieważne. Dobrze, że to zrobił, bo teraz Kropek sam wiedział, czego szukać. Wytężył motyli wzrok i rozpoczął skanowanie terenu w poszukiwaniu budki z lodami i wózka z watą cukrową.

Jest! – krzyknął, gdy akurat Fafik przebiegał tuż pod nim.
– Co? Gdzie? Widzisz Kasię? – zapytał, zadzierając głowę do góry.
– Nie. Kasi nie widzę, ale wiem, gdzie może być. Biegnij w lewo do budki z lodami, ja polecę nad wózek z watą cukrową. Nie ma tam karuzeli, ani innych przeszkód, które by mi zasłaniały, więc jakby co, szybko ja namierzę. Spotkamy się pomiędzy, przy małej karuzeli z dużymi filiżankami zamiast krzeseł.

Nie czekając na odpowiedź, Kropek wzbił się jeszcze wyżej i rozejrzał w poszukiwaniu Kasiu. Niedaleko stoiska z watą, było kilka ławek i stoliczków. Może tam ją znajdzie. Niestety, ani przy wózku, ani przy stolikach nie było dziewczynki z niebieskimi kokardkami, różowym plecakiem i w żółtej koszulce.
Nagle coś żółtego mignęło Kropkowi przed oczami. To było między budką z goframi, a stoiskiem, gdzie rzucając małymi piłeczkami w ustawione plastikowe kręgle, można było wygrać pluszowego misia. A Kasia uwielbia pluszowe misie, o czym nie wiedział Kropek. Żółta koszulka na szczęście wystarczyła, by w końcu wypatrzył dziewczynkę.
Stała przy wielkiej ladzie, patrząc jak inne dzieci w obecności rodziców, próbowały zdobyć wymarzoną zabawkę.
By przyjrzeć się lepiej dziewczynce w żółtej koszulce, zwinął skrzydła i zanurkował w dół. Z każdym pokonywanym metrem, dostrzegał coraz więcej szczegółów. Im był bliżej, tym bardziej coś mu nie pasowało. Dopiero gdy znalazł się tuż nad głową dziewczynki, wszytko stało się jasne.

c.d.n.

Na ratunek Kasi – pobierz wersję pdf

Więcej o bajce “Na ratunek Kasi”

To bajka o zaginionej dziewczynce. Choć tak naprawdę nie zginęła, ale rodzice nie bardzo wiedzieli, gdzie jest. Wszystko przez to, że jej tata spóźnił się do szkoły. Miał odebrać Kasię, ale nie zdążył tego zrobić.

Na ratunek wyrusza ekipa poszukiwawcza w składzie: pies Fafik, koty Bączek i Afik oraz motyl Kropek. jak wyglądały poszukiwania i czy w końcu udało się znaleźć Kasię?

Zapraszam na I część bajki o zaginionej dziewczynce i jej przyjaciołach.

Choć jeden z nich, dziś był bardzo nie w humorze, to gdy tylko dowiedział się, że ktoś jest w potrzebie, schował wszystkie fochy i dąsy, po czym ruszył na ratunek.

Usiądźcie wygodnie i pomóżcie bohaterom znaleźć Kasię. Każda chwila się liczy, bo w drodze do szkoły jest i rzeka i jezioro, a tego dnia pojawiło się też coś jeszcze…

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  • 4
    Udostępnienia