Rozdz. 1. Cz. 3. Na ratunek

Na skróty

3. Na ratunek – bajka małym pajączku

 

Wołanie o pomoc

– Pomocy! Ja nie chcę tu zostać! Czy ktoś mnie słyszy? – teraz piskliwy głos wydał się jeszcze mocniejszy. Może to jednak nie dźwiękowe zwidy i ktoś naprawdę potrzebuje pomocy? Nie spiesząc się zbytnio, Afik ruszył w stronę żywopłotu. To stąd dobiegał do jego uszu głos pełen rozpaczy. Okulary zostawił pod drzewem i przykrył liśćmi. Póki co, wolał ich nikomu nie pokazywać.

– Idę, idę. Pali się, czy co? – zamiauczał od niechcenia. Wbił wzrok w splątane gałązki i małe liście, ale mimo dobrego wzroku, nikogo nie dostrzegł.

– No nie… Czyli jednak mi się przesłyszało – zły na siebie, że dał się nabrać, odwrócił się i ruszył po okulary.

– Nie odchodź! Nie możesz mnie tu zostawić! To znaczy, możesz, ale proszę, nie rób tego. Jeśli mi nie pomożesz, to nie wiem, co zrobię. Nie wiem, czy przeżyję. Słyszysz?

Afik zatrzymał się. Z jednej strony zawsze pomagał innym, ale dziś? Dziś był inny dzień. Jeden z tych, o których marzy się, by już się skończyły. Mimo to, nie potrafił zignorować wołania. Choć myśli pełnych wątpliwości wciąż przybywało, postanowił zaryzykować. Stanął przed żywopłotem i nadstawił uszu.

– Tu, po prawej. Musisz spojrzeć w prawo i trochę w górę. Tam, gdzie jest mniej gałązek i wygląda jakby była dziura – usłyszał znajomy już, piskliwy głos.

Afik wpatrywał się uważnie w żywopłot, w miejsce, które wskazał głos. Na razie widział wszystko, prócz jego właściciela. Dostrzegł biedronkę siedzącą na listku, małą zieloną gąsieniczkę wspinającą się na sam czubek gałązki, a nawet trzy mrówki niosące mały patyczek i biegnące w dół prosto do mrowiska. Jednak żadne z tych stworzonek nie wołało o pomoc. Kto więc jej potrzebował?

– Tu jestem! Tu, tu, jeszcze trochę w prawo!

Słuchając wskazówek, Afik czuł się jak podczas podróży z rodziną Pogodnych. Tam też co jakiś czas, z głośnika słychać było głos: „skręć w prawo, skręć w prawo, dalej jedź prost i skręć w prawo”. Dzięki temu pan Andrzej zawsze trafiał do celu. Może i Afikowi się uda. Gdy to pomyślał, w głębi żywopłotu, między gałązkami, zobaczył błyszczącą w świetle słońca pajęczynę.
Podszedł bliżej i zobaczył małego nieboraka. To pajączek. Malutki i przestraszony. Jak to się stało, że potrzebował pomocy? W końcu to była jego sieć, a pająki nie robię ich po to, by same w nie wpadać. Coś jednak było nie tak, skoro właściciel pajęczej sieci tak rozpaczliwie krzyczał.

– Hej, uspokój się. Zaraz ci pomogę – spokojnym, ale stanowczym głosem, zwrócił się do nieboraka.

Przyglądając się uważnie, Afik zauważył, że maluch rozpięty był między nićmi, jak cel na tarczy. Z daleka pajęczyna wyglądała na doskonałą, ale z bliska widać było, że sporo nitek jest poplątanych, krzyżujących się i luźno kołyszących się na wietrze. Wszystko stało się jasne. Twórca tego dzieła musi się sporo nauczyć. I najlepiej, jeśli zrobi to szybko, bo następnym razem może nie znaleźć wybawcy.

Ocalony z własnej sieci

Kierowany przez pajączka, Afik swoim najostrzejszym pazurkiem przeciął wszystkie poplątane pajęcze nitki. Chwilkę to trwało, ale było warto. Uwolniony z pułapki, pajączek zjechał na dół i zmęczony usiadł na kamyku.

– Dziękuję, że mi pomogłeś. Miałem szczęście, że mnie usłyszałeś. Wołałem o pomoc od samego rana. Cały trząsłem się ze strachu. Tak naprawdę miałem się już poddać, ale postanowiłem zawołać ostatni raz. I wtedy pojawiłeś się ty. Nie byłem pewien, czy to dobry pomysł, bo mógłbyś mnie zjeść… . Czułem jednak, że mi pomożesz i że nie jadasz pająków. I tak się właśnie stało – zwierzył się pajączek. – Mówią na mnie Plątałek i chyba domyślasz się, dlaczego.

– Jestem Afik. Kotek bez ogonka – przedstawił się Afik.

– Miło mi. Płakałeś dziś może?

– Tak, a skąd wiesz?

– Bo z twojego prawego oka niedawno płynęło coś mokrego i jeszcze nie wyschło. Powiesz mi, czemu płakałeś?

– To długa historia i chyba nie chcę do niej wracać… – Afik odwrócił wzrok bo czuł, że znów jego oczy robią się wilgotne od łez.

– Opowiedz, proszę. Mam dziś dużo czasu. Naprawą sieci zajmę się później, bo i tak bez pomocy mojej przyjaciółki, nic z tego nie wyjdzie – zachęcał do opowieści pajączek.

– Dobrze, opowiem – zgodził się Afik i myślami wrócił do chwili, gdy spotkał się z przyjaciółmi w parku.
Na początek nauczył Plątałka nowej rymowanki. Po trzecim powtórzeniu, Plątałek samodzielnie wyrecytował:

Kubek, sitko i łopatka, patyk, listek, pusta siatka,
Gdy pomylisz się w liczeniu, to na pewno będzie wpadka.
Wtedy zaczniesz jeszcze raz i nie znajdziesz nas na czas.
Raz i dwa, dwa i trzy, teraz będziesz szukać ty.

– Fajnie by było, gdybym też mógł się kiedyś pobawić z wami w chowanego – rozmarzył się Plątałek. – Tylko chyba nikt by mnie nie znalazł.

– Za to ty mógłbyś się wypukać – zażartował Afik. Wydawało się, że na chwilę zrobiło mu się weselej. Ale tylko na chwilę, bo gdy tylko opowiedział, co stało się w parku, smutek wypełnił wszystkie jego myśli, a do oczu napłynęły łzy.

– Chociaż wiem, że moi przyjaciele nie zrobili tego złośliwie, to wciąż jest mi smutno, że zostawili mnie w parku samego. Przecież mogło mi się stać coś złego.

Niezwykłe odkrycie Afika

Nagle Afik przypomniał sobie o znalezionych okularach.

– Wiesz co? Pokażę ci coś. Zupełnie o tym zapomniałem, gdy biegłem ci na pomoc. Zaczekaj tu. Zaraz wracam! – krzyknął i już po chwili niósł w pyszczku tęczowe okulary.

– Co to takiego? – zapytał Plątałek.

– Okulary. Gdy je znalazłem, myślałem, że są zaczarowane. Nim je wykopałem spod liści, świeciły na tęczowo. A przynajmniej tak mi się wydawało, ale teraz już nie jestem tego taki pewien. Może tylko mi się przywidziało. Odkąd wykopałem je spod liści, w ogóle nie świecą. Nawet, gdy je zakładam, nic się nie dzieje i wszystko wygląda tak samo, jak bez nich – wyjaśnił Afik i położył okulary między sobą a Plątałkiem. I w tym momencie stało się coś, czego Afik zupełnie się nie spodziewał… .

– Wow! Ale fajnie! – zawołał Plątałek na widok niezwykłego pokazu świateł. – Nie przywidziało ci się! One naprawdę świecą na tęczowo!

Afik patrzył jak zaczarowany. Jego futerko, Plątałek, żywopłot, pajęczyna, cała trawa i okolica, wszystko wyglądało tak, jakby ktoś pomalował to farbami w kolorze tęczy. Nawet słońce miało tęczowy kolor.
Rzeczywiście. Okulary nie były całkiem zwyczajne. Bo które okulary świecą na tęczowo i sprawiają, że wszystko wokół wygląda tak, jakby to właśnie tu zaczynała się tęcza?

– Załóż je póki świecą! – podskakując z radości, wołał Plątałek. – No załóż! Nie daj się prosić. Może dzięki nim trochę się rozchmurzysz. Nie lubię, kiedy ktoś płacze. Załóż okulary, a ja zobaczę, czy ci pasują – prosił tak długo, aż Afik się zgodził.

– Co mi tam – pomyślał wkładając je na nos. – W końcu to tylko okulary, a i tak pewnie zgasną, gdy tylko je założę.
– Hej! Plątałek! Nie uwierzysz, co widzę! – krzyczał, rozglądając się wokół. – Chyba przeniosłem się w czasie! Plątałek, czy ty wciąż mnie widzisz?

– Widzę cię, Afik. Widzę. Tu jestem! – Plątałek wymachując swoimi pajęczymi nóżkami, próbował zwrócić na siebie uwagę. Na próżno, bo Afik i tak go nie widział. Nie miał pojęcia, jak to wytłumaczyć, ale to, co się działo, to były prawdziwe czary.

– Jeśli mnie nie widzisz, to co widzisz? – zapytał Plątałek. – Mów, bo zaraz umrę z ciekawości, a dobrze wiesz, że raz już dziś o mało nie umarłem i drugi raz nie mam zamiaru tego robić.

– Cicho. Już mówię. To jest jak film. Wiedzę miejsce, gdzie bawiliśmy się w chowanego. I widzę moich przyjaciół. Czekaj, czekaj, ja też tam jestem! – krzyknął zdziwiony Afik. – Czy to możliwe? Tak, to ja i właśnie zaczynamy zabawę w chowanego. Widzę, jak Dyziu podnosi łapkę, jakby chciał, żeby to od niego zacząć wyliczankę…

Nagle Afik posmutniał. Już sięgał łapką do okularów, gdy usłyszał piszczący głosik Plątałka:

– Co robisz? Nie zdejmuj okularów, tylko mów, co widzisz!

– Ale ja nie chcę nic więcej widzieć. Znam zakończenie: Dyziu mnie nie znajdzie, wszyscy pójdą do swoich domów, a ja zostanę w kryjówce sam. Będę płakał i będzie mi źle – na jednym oddechu powiedział Afik, unosząc okulary wyżej oczu. Nie chciał przeżywać tego wszystkiego drugi raz i nie wierzył, że coś dobrego z tego seansu może wyniknąć.

– A skąd ty możesz wiedzieć, co zobaczysz? Przecież widzisz, że to magiczne okulary, a tam, gdzie jest magia, tam dzieją się różne dziwne rzeczy. Poczekaj i obejrzyj ten film do końca – tym słowami sprawił, że w sercu Afika pojawiła się mała iskierka nadziei. Nadziei na dobre zakończenie.

Okulary znów opadły na nos i Afik zanurzył się w filmowym świecie oglądanym przez tęczowe szkła.

– Śpię w konarze drzewa – rozpoczął relację Afik. – Dyziu wypukuje Zyzia, potem Rudaskę, Kicka i Lucka. O nie… przerwał nagle opowieść. – O nie…! Jak mogłem tego nie przewidzieć?

Gdy Plątałek czekał na ciąg dalszy, nie usłyszał ani słowa więcej. Wołał i wołał, ale Afik milczał. Nawet się nie ruszył. Może został wciągnięty do zaczarowanego świata i zostanie tam już na zawsze? Na razie uwięzione zostały myśli, ale potem na pewno okulary wciągną całego Afika… .

c.d.n.

3. Na ratunek – pobierz wersję pdf

Icon

3. Na ratunek Plątałkowi 70.36 KB 32 downloads

...

JEŚLI SPODOBAŁA CI SIĘ TA BAJKA, SIĘGNIJ PO WIĘCEJ.

BAJKI W WERSJI DO I 

Bajki z rymowankami

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

21 bajek do czytania lub do słuchania z rymowankami i niezwykłymi przygodami, które na długo zapadną w serce, wywołując uśmiech na twarzy Twojego dziecka 😉

 

Kup teraz

 

Więcej o bajce o małym pajączku “3. Na ratunek”

Są okulary, ale nie do końca zaczarowane. Albo po prostu zepsuły się od razu po tym, jak Afik wyciągnął je spod liści. I tak nie ma to większego znaczenia, bo Afik wciąż jest smutny po tym, jak przyjaciele zostawili go samego w parku. Choć tego nie wiedział, wszystko było po coś. Nic nie dzieje się przypadkiem i tak było również w tej sytuacji.

Ta bajka o małym pajączku Plątałku, pomaga to odkryć, bo przecież wielu ludzi, w tym dzieci, marudzi, że coś znów nie poszło po ich myśli. A tak było z zabawą w chowanego. Afik miał został wypukany, a okazało się, że się tego nie doczekał. Gdyby nie okulary, długo jeszcze byłby przekonany, że to wina przyjaciół, a wcale tak nie było. Poza tym, nie dostrzegł by jeszcze czegoś i to ważniejszego, co w porównaniu z niewypukaniem w zabawie w chowanego, było prawie niczym. A przynajmniej niczym tak ważnym, jak… uratowanie życia.

Bajka o małym pajączku pokazuje, że nie wolno tracić nadziei do ostatniej chwili. Przecież wszystko może się zdarzyć. Trzeba walczyć do końca. Jak robił to Plątałek, choć kto wie, czy w pewnej chwili nie stracił nadziei. Nieważne, bo przecież dał z siebie wszystko, by zwrócić czyjąś uwagę. Był zły na siebie, że znów wplątał się we własną, pajęczą sieć. Przecież normalne pająki tego nie robią, a jemu zdarza się to zbyt często. Tym razem, ktoś go usłyszał, ale co będzie następnym razem?

Bajka o małym pajączku to pierwsza historia o Plątałku, bo jeszcze niejeden raz, pojawi się w opowieściach kota Afika, na które już teraz bardzo cię zapraszam.

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •