Rozdz. 3. Cz. 2. W samą porę

Na skróty

W samą porę – bajka o motylku, małym bohaterze

Pomyłka Kropka

– Tylko gdzie plecak i niebieskie kokardy? Bez nich to nie będzie Kasia, tylko zwykła dziewczynka w żółtej koszulce, a takich w wesołymi miasteczku może być nawet sto – mruczał pod nosem Kropek. – Choć z drugiej strony dobrze, że udało mi się namierzyć kogoś, kto miał żółtą koszulkę. Teraz wystarczy znaleźć tę, która ma nie tylko taką koszulkę, ale też we włosach niebieskie kokardy, a na plecach różowy plecak. To nie może być trudne – z taką myślą, Kropek mocniej machnął skrzydłami i poleciał w stronę innej budki z watą cukrową, którą zobaczył po drugiej stronie wielkiej karuzeli.
Niestety nie znalazł tu nikogo, kto wyglądałby jak Kasia.

Gdy krążył nad budkami z watką cukrową, goframi, zapiekankami i lodami, przyszła mu do głowy pewna myśl: a może jest nad jeziorem? Choć wcześniej przelatywał tamtędy i nie widział nikogo zgodnego z opisem, to może teraz tam jest? Przecież mogli się minąć.
Zrobił szybki zwrot i co sił, poszybował w stronę wody.

Motyl – sokole oko

– Jest! Jest! – zawołał z całych sił. – Czułem, że ją tu znajdę. No i proszę. Kasia siedzi sobie z koleżankami i wcina gofry z owocami i bitą śmietaną. Lecę zawołać Fafika.
Ten, zgodnie z umową, czekał już przy karuzeli z dużymi filiżankami zamiast krzeseł.

– Fafik! Co tu robisz? – Kasia była wyraźnie zdziwiona widokiem ukochanego psiaka. Fafik skakał z radości, merdał ogonem i szczekał tak głośno, jak tylko potrafił. Gdy pierwsza fala radości minęła, podbiegł do dziewczynki i chwytając delikatnie jej rękę, pociągnął w stronę wyjścia z parku.
– O co ci chodzi, Fafik? – zaskoczona zachowaniem psa, Kasia nie bardzo wiedziała, o co mu chodzi. – Chcesz, żebym z tobą poszła? Ale ja nie chcę jeszcze iść. Tu jest fajnie. Nic mi nie jest i zaraz wrócę do domu.
Fafik nie dawał jednak za wygraną. Puścił rękę Kasi i szczekając odbiegał w stronę domu i wracał. Odbiegał i wracał i tak przez cały czas. Dziewczynka widziała, że pies nie odpuści tak łatwo i chcąc nie chcą, pożegnała się z koleżankami. Umówiły się na niedzielę, że przyjadą tu razem z rodzicami. Wtedy będą się bawić przez cały dzień.

Fafik cały szczęśliwy, szedł przy nodze Kasi, zaś kropek leciał tuż nad jej głową – dumny z siebie i szczęśliwy, że wszystko dobrze się skończyło. Mimo to, wciąż był zły na Afika za to zamknięcie w kuferku. Nie wiedział czemu, ale nie potrafił mu tego darować. Może z czasem mu przejdzie, ale dziś pewnie pomęczy się jeszcze z tym niefajnym uczuciem.

Przechodząc obok rzeki, spotkali Afika i Bączka. Teraz radości było jeszcze więcej. Tylko mina Kropka zmieniła się znów na ponurą i obrażoną. Dostrzegł to Afik, ale nie przejął się tym zbytnio. Nie teraz, gdy całą paczką, jak bohaterowie, wracali do domu z odnalezioną dziewczynką.

Rodzinka w komplecie

By radości było jeszcze więcej, po chwili tuż za nimi zatrzymał się samochód, z którego wysiedli rodzice Kasi. Wyściskali ją i wycałowali, po czy jedno przez drugie dzielili się z córką, jak to bardzo się o nią martwili i żeby już więcej tak nie robiła, jeśli nie chce, by dostali zawału.
Kasia wsiadła do samochodu, a zwierzaki – ponieważ do domu było blisko, pobiegły piechotą. Okazało się, że były szybciej niż ludzie. Tak to jest, gdy zna się dobry skrót. Pies i dwa koty usiedli na werandzie, by trochę odsapnąć, po czym Afik zwrócił się do Kropka:

– Dalej się na mnie gniewasz? No weź. Przecież wiesz, że nie chciałem tego zrobić. Czemu nie możesz już odpuścić? Zamiast się cieszyć, że odnaleźliśmy Kasię, ty się dąsasz. Naprawdę nie możesz mi wybaczyć?
– Mogę, ale nie umiem. Nie dziś i nie teraz. Może później.
– A wiecie, że to Kropek znalazł Kasię? – odezwał się Fafik.
– Naprawdę? Czemu nic nie mówisz? Kropek, jesteś bohaterem. Ale super. Najmniejszy z nas, a został bohaterem. Sam widzisz, że dobrze się stało z tym kuferkiem.
– E, tam. Sami też byście ją znaleźli. Prędzej, czy później, ktoś by ją zobaczył na tej ławce – odburknął Kropek. – Więc nic takiego nie zrobiłem. Po prostu ją zobaczyłem i powiedziałem Fafikowi.

Afik zamyślił się na chwilę, jakby szukał pomysłu na odgniewanie się Kropka. Nagle zerwał się, podbiegł do kuferka i wyjął okulary.
– Masz, stań tu, przez szkłami – zwrócił się do przyjaciela i wskazał mu miejsce przed sobą.
– Nie chcę. Po co mam to robić. Nie obchodzą mnie jakieś okulary. Poza tym, nie widzisz, że są za duże? – wzbraniał się Kropek.
– Nie marudź, tylko tu stawaj. Wiem, że jesteś na mnie zły, ale to jedno dla mnie zrób – prosił Afik.

W ostatniej chwili

W końcu, Kropek dał się przekonać i stanął na samym środku między dwoma dużymi szkłami okularów. I stało się to, co wtedy, gdy to samo zrobił Plątałek. Okulary świecąc kolorami tęczy zmniejszyły się do takich rozmiarów, by Kropek bez problemu mógł przez nie spojrzeć. Założył na oczy i zamarł w bezruchu. Patrzył i nic nie mówił.

– O nie! – krzyknął w pewnej chwili, czym nieźle wystraszył pozostałych.
Po chwili zdjął okulary i spojrzał na resztę. Nie chcąc, by zjadła ich ciekawość, podzielił się tym, co zobaczył.
Okazało się, że gdyby znalazł Kasię kilka chwil później, skończyłoby się to bardzo źle. Dziewczynki bowiem wpadłyby na pomysł, by podzielić się goframi z kaczkami, który pływały blisko brzegu. Kasia jako pierwsza zeszła na mały pomost dla wędkarzy i wyciągnęła rękę w stronę malutkiej kaczuszki. Chciała, by ta zjadła jej kilka okruszków z dłoni. Koleżanka, która weszła jako ostatnia, wpatrzona w ekran telefonu, wpadła wprost na Kasię, która straciła równowagę i wpadła do wody.

Kropek nie chciał oglądać co byłoby dalej, bo i tak wystarczająco się wystraszył tym, co zobaczył. Dobrze, że to tylko coś, co się nie wydarzyło, ale wystarczyło, by dotarło do niego, jak ważną rolę odegrał.
Fafik, Bączek i Afik byli teraz pod jeszcze większym wrażeniem. A Kropek?
W końcu uwierzył, że wielkość nie jest najważniejsza. Do tej pory myślał, że inni patrzą na niego z góry i nie traktują poważnie. Zamknięcie w kuferku tylko potwierdziło jego wcześniejsze przekonanie, że z małym można zrobić wszystko. A najgorsze było to, że bardzo często zdarzało się, iż był niezauważany przez innych.
Teraz wszystko się zmieniło. W nim, a nie w przyjaciołach, którzy zawsze traktowali go na równi z innymi. A nawet jeśli czasem od razu go nie zauważali, to nie robili tego specjalnie, tylko przez własną gapowatość albo chwilowe zamyślenie.

Pojednanie przyjaciół

– Wybaczam ci Afik, że mnie zamknąłeś w kuferku. Przepraszam, że się tak gniewałem, choć ty nie zrobiłeś tego specjalnie. Myślałem, że jeśli jestem mały, to nie jestem tak samo ważny, jak każdy z was. No i że się ze mną nie liczycie tak jak z kimś, kto jest większy. Teraz wiem, że mały też może dużo, a nawet jeszcze więcej, niż inni. No i fajnie jest być bohaterem i uratować komuś życie.

Przyjaciele spojrzeli na niego z dumą i jeszcze raz pogratulowali wielkiego wyczynu. Szkoda, że Kasia o tym nie wie, ale Kropkowi wystarczyło, że urósł we własnych oczach i poczuł się dużo pewniej niż kiedyś. ..

Tym razem wszystko dobrze się skończyło, a zaczarowane okulary kolejny raz pomogły zrozumieć, że wszystko dzieje się po coś. Nawet wtedy, gdy nam się to nie podoba i jesteśmy gotowi obrażać na najlepszych przyjaciół.
Po powrocie do domu, Afik i Kropek opowiedzieli wszystko Ślinkowi, który słuchał opowieści jakby był w prawdziwym kinie. Na końcu, gdy wszyscy mieli wrócić do swoich domów, umówili się na grę w kalambury pod starym dębem w ogrodzie. Często się tu spotykali i przesiadywali do wieczora.
Jutro też nie zamierzali zbytni spieszyć się z powrotem do domów. Planowali długą i pełną zagadkowych hasłem zabawę. Nie przypuszczali, że tę rozgrywkę ulubionej gry, zapamiętają do końca życia… .

c.d.n.

W samą porę – pobierz wersję pdf

Więcej o bajce “W samą porę”

Ten odcinek to tak naprawdę bajka o motylku bohaterze. Choć sam wcale tak o sobie nie myślał, to nim był. Na szczęście miał wspaniałych przyjaciół, którzy to dostrzegli, a z pomocą zaczarowanych okularów i on to w końcu odkrył.

Jak zakończyła się ta bajka o motylku bohaterze i  zniknięcia Kasi? Czy udało się ją w porę odnaleźć? I co z Kropkiem, który zły był na Afika, że ten zamknął go w kuferku?

Zapraszam na kolejną część przygód kota Afika i jego zaczarowanych okularów, które i tym razem przyjdą z pomocą, pokazując to, co mogło się wydarzyć, ale z jakiegoś powodu się to nie wydarzyło. Na szczęście.

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  • 1
    Udostępnij