Rozdz. 2. Cz. 2 Strażak Fafik

Bajka o bohaterze – Na skróty

2. Strażak Fafik – bajka o bohaterze

Odkrycie Fafika

Fafik nie dał się długo prosić. Z jego pyszczka już chwilę temu zniknęły przygnębienie i smutek a ich miejsce zajął szeroki uśmiech. Afikowi i Bączkowi w zupełności to wystarczyło. Jednak byli ciekawi, co sprawiło tak szybką zmianę nastroju. Co przez okulary zobaczył Fafik?

– Nie uwierzycie, jak wam powiem, co widziałem – zaczął Fafik. – Jak tylko założyłem te okulary, od razu zniknęliście. Tylko ja siedziałem w tym samym miejscu i patrzyłem w stronę bramy, wciąż nie mogąc się pogodzić ze szlabanem, który dostałem. W pewnej chwili, mignął mi przed oczami jakiś mężczyzna. Biegł szybko i zaraz zniknął za ogrodzeniem. Nic więcej się nie działo, aż do czasu, gdy nad górką suchych liści, zaczął unosić się dym. Najpierw mały, blady, a po chwili coraz większy i gęstszy. Jakby ktoś nagle rozpalił w ogrodzie ognisko. A przecież nikogo tu nie było, oprócz mnie. No chyba, że przysnęło mi się na sekundkę i lunatykując, podbiegłem do bramy. Tylko skąd miałbym wziąć ogień?
Wtedy nie skojarzyłem faktów i nie połączyłem tego, co widziałem wcześniej, z tym, co wydarzyło się później. Dopiero przez okulary zobaczyłem, jakby w zwolnionym tempie, że ten chłopak, który przebiegł przed bramą, wyrzucił niedopałek papierosa do naszego ogrodu, a ten wpadł prosto na zebrane dzień wcześniej, suche liście.

– No dobra, ale czy to znaczy, że odkrycie, kto stoi za podpaleniem liści, wystarczyło, żebyś przestał się smucić? – zapytał zdziwiony Afik. Bączkowi też nie bardzo chciało się wierzyć, że to właśnie ta wiadomość, wyrwała przyjaciela z dołu rozpaczy.

Wszystko było po coś

– Nie. No coś ty. Słuchajcie dalej, bo to dopiero początek. Najlepsze dopiero za chwilę. No więc, tydzień temu, zrobiłem swoje, czyli zagasiłem ogień i wróciłem na taras, by dalej czekać na powrót wszystkich. Ale dziś zobaczyłem coś jeszcze, o czym zupełnie zapomniałem. I teraz wiem, że to wszystko, co wydarzyło się tamtego dnia, było po coś. Strącenie kwiatków, wazonu, a potem mój szlaban – wszystko to było po coś i to po coś dobrego… – niepewnym głosem, jakby sam nie wierząc w to, co mówi, Fafik podzielił się swoim odkryciem.

– Żartujesz sobie z nas, prawda? – wtrącił Bączek, mając nadzieję, że się przesłyszał. – Jak to dobrego? Cały tydzień chodziłeś z posępną miną, nie chciałeś się bawić, prawie nie jadłeś, a teraz mówisz, że to było coś dobrego?

– No wiem, trochę przesadziłem, ale naprawdę byłem zły o ten szlaban, bo niesłusznie go dostałem. Przecież dobrze wiesz, że niechcący postrącałem ulubione kwiatki pani Uli. Ale teraz już nie mam do niej żalu, bo dzięki temu… Ale po kolei. Już mówię, co tak naprawdę wtedy się wydarzyło, a o czym ja w ogóle nie miałem pojęcia. I nie mogłem mieć, bo to się w ogóle nie wydarzyło.

Teraz to Afik i Bączek już nic a nic nie rozumieli. Jak coś mogło się wydarzyć i jednocześnie nie wydarzyć?

– A możesz tak trochę  jaśniej? – wpatrując się w oczy Fafika, zapytał Bączek. – No bo twoja historia trochę się nie klei.

Bohaterski wyczyn Fafika

– Wiem, wiem. Trochę namieszałem. Pominąłem jeden szczegół, bo kiedy zasypywałem palące się liście, zobaczyłem, że kilka z nich oderwało się od reszty i niesione przez wiatr, leciało w stronę domu. No to ja, niewiele myśląc, rozpędziłem się i wyskakując jak do frizbi, machnąłem łapą jeden, drugi i trzeci liść i po sprawie. Wróciłem dogasić resztę i jak już mówiłem, poszedłem na taras.
Przed chwilą, w okularach zobaczyłem, co mogło się stać, gdybym wtedy tych lecących liści nie dopadł. One dotarłyby do domu, wleciałyby przez uchylone okno na poddaszu i zapaliły najpierw firanki, a od firanek zajęłaby się reszta. Potem spaliłby się cały nasz dom.

Gdy Fafik dokończył opowieść, spojrzał na przyjaciół i nie mogąc się powstrzymać, wybuchnął głośnym śmiechem.

– Szkoda, że nie widzicie, jakie macie miny. Jakby was zamurowało.

– No bo nas zamurowało – wyznał Bączek. – Czy wiesz, że jesteś bohaterem? Takim prawdziwym, co ratuje innych. Tyle, że ty uratowałeś cały dom i choć nie było w nim nikogo, to i tak zrobiłeś coś wielkiego. Chodź, niech cię uściskam, mój ty bohaterze.

Do Bączka dołączył Afik i tak oto cała trójka, przez chwilę trwała w przyjacielskim uścisku.
Fafik miał rację, że szlaban był dobry, bo dzięki niemu, został w domu, ugasił pożar i nie dopuścił, by spalił się cały ich dom. Szkoda tylko, że Kasia i jej rodzice nie mają o niczym pojęcia.

Niezwykła właściwość okularów

Afik przy tej okazji, też czegoś się dowiedział. Odkrył bowiem kolejną niezwykłą właściwość zaczarowanych okularów. Pokazują coś, co mogło się wydarzyć, ale się nie wydarzyło. Cała historią utwierdziła go też w przekonaniu, że wszystko w życiu jest po coś i to po coś bardzo dobrego. Trzeba tylko umieć to zobaczyć.

Skoro dawny Fafik wrócił i znów jest wesoły oraz chętny do zabawy, przyjaciele postanowili jak najlepiej wykorzystać resztę dnia. A ponieważ dopiero co minęło południe, to czasu zostało całkiem sporo. To właśnie na takie okazje, Afik zabierał ze sobą kuferek pełen zabawek. Trochę stary i z małymi dziurkami w materiale, ale jak powiedziała pani Ewa, powinien wytrzymać jeszcze trochę, zanim nie kupi się czegoś lepszego.
Gdy otworzył, by wysypać całą jego zawartość na taras, coś kolorowego wleciało prosto w Afikowy nos.

– Kropek? A co ty tu robisz?

c.d.n.

1. Szlaban – pobierz wersję pdf

Więcej o bajce “2. Strażak Fafik”

Które dziecko nie chciałoby zostać bohaterem, który ratuje innych?

Może nie każde, ale wiele na pewno. Stąd tak wiele bajek, w których główny bohater kogoś ratuje, albo walczy ze złem, albo też broni przed najazdem obcych.

Ten odcinku przygód Afika i zaczarowanych okularów to bajka o bohaterze. Choć sam Fafik nie miał pojęcia, że nim został, to od czego są okulary. Szkoda tylko, że zanim przez nie spojrzał, przez cały tydzień dąsał się i smucił. Dopiero, gdy  odkrył, że coś, co wcześniej uznał za zwykły skok, było aktem bohaterstwa, przekonał się, że nie tylko niepotrzebnie się obrażał, ale że sam szlaban, który dostał od pani Uli, był czymś dobrym.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – tak można krótko streścić tę bajkę o bohaterze. I to też było wielkim odkryciem dla Fafika. Nie spodziewał się, że to, o co się złościł, nie było żadnym przypadkiem.Tak po prostu miało być. Bajka o bohaterze Fafiku czeka na pobranie i przeczytanie, więc nie zatrzymuję Cię dłużej i  zapraszam do lektury.

 

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  • 2
    Udostępnienia