Ulubiona zabawa

Na skróty

Ulubiona zabawa

Torba z niespodzianką

Dziś pan Andrzej przyszedł do domu prawie w podskokach, co mogło oznaczać, tylko jedno: ma wyśmienity humor. Pytanie tylko: skąd się wziął ten jego dobry nastrój, który sprawiał, że nie tylko buźkę miał uśmiechniętą, ale śmiały się całe jego oczy i w ogóle, z daleka wszyscy w domu odczuli, że coś dobrego się wydarzyło, albo wydarzy już za chwileczkę.

– Tato, tato – czemu jesteś taki wesoły? Co się stało? Wygrałeś coś? – Ola jako pierwsza zadała tacie pytanie i nie mogła doczekać się odpowiedzi. W dodatku dostrzegła, że tata trzyma coś za swoimi plecami. Jakby chciał co ukryć. Ale co to może być?

– Co tam masz za plecami? No powiedz – tym razem pytanie zadał Krzyś, już wyobrażając sobie wspaniały prezent, który kupił dla niego tato.

– No powiedz nam wreszcie, bo już dłużej nie wytrzymamy, tacy jesteśmy ciekawi – ponagliła męża pani Ewa, która też ciekawa było wyjątkowego nastroju męża.

– Spokojnie, kochani. Już mówię, bo widzę, że o mało nie wyskoczycie z kapci, tacy jesteście ciekawi – powiedział pan Andrzej i wyjął zza pleców duży worek z logo sklepu z zabawkami.

– Hurra! Tata kupił nam zabawkę, tata kupił nam zabawkę – zaczęli podśpiewywać i podskakiwać jednocześnie Ola i Krzyś, biegnąc w stronę taty. – Co tam masz, co tam masz, pokaż nam, prosimy – otoczyły tatę dzieci i zaczęły tańczyć w kółku wokół niego.

Śmiechu było przy tym co niemiara. Śmiali się wszyscy. Ja też, bo pan Andrzej tak śmiesznie wyglądał w tym zaczarowanym kółeczku, które zrobiły jego dzieci, że trudno było się powstrzymać. Biegałem w kółko, kręcąc swoim ogonkiem jak śmigiełkiem, co sprawiało, że wszyscy śmiali się jeszcze głośniej.
W końcu przestałem biegać, a dzieci przestały kręcić się w kółko wokół taty. Pan Andrzej podszedł do stolika w salonie i położył na nim duży worek. Dalej jednak nie wiadomo było, co jest w środku. Nikt nic nie mówił, ale wszyscy, prócz pana Andrzeja, wpatrzeni byli właśnie w ten duży worek, leżący teraz na stoliku.

– Czy zadania są już odrobione i wszystko przygotowane do przedszkola i szkoły na jutrzejszy dzień? – przerywając ciszę, pan Andrzej zadał pytanie Krzysiowi i Oli, którzy jak zaczarowani, dalej wpatrywali się w worek i nawet nie słyszeli, co tata do nich mówi.

– Halo, mówi się! Krzysiu, Ola – jesteście tu? Czy może coś wciągnęło was już do tego worka? – zaśmiał się pan Andrzej i pomachał rękami tuż prze oczami dzieci, które w tym samym momencie popatrzyły na niego, nie bardzo wiedząc, o co mu chodzi.

– Mówiłeś coś tato? – zapytała Ola.

– No pięknie. Ale zrobiłem. Widzę, że chyba przyniosłem do domu zaczarowany worek, który za chwilę wciągnie do środka całą moją rodzinę, a już dzieci to na pewno – zaśmiał się pan Andrzej i dodał:

– Pytałem, czy odrobiłyście już zadanie i przygotowałyście wszystko na jutrzejsze zajęcia w przedszkolu i szkole.

– Tak, już dawno, zaraz po obiedzie. Mama może potwierdzić – odpowiedział Krzyś. – A czemu pytasz?

– Bo chciałem wiedzieć, czy mogę już wyciągnąć to, co jest w worku, czy poczekamy z tym, aż odrobicie swoje zadania. Ale widzę, że nie trzeba na nic czekać – odpowiedział Krzysiowi tata i wziął ze stolika duży worek z logiem zabawkowego sklepu, dobrze znanego dzieciom, bo często do niego chodzą, gdy wspólnie z rodzicami, jadą na zakupy do miasta.

Puzzle 500

Rozchylił worek na boki i przybliżył do dzieci. Te zajrzały do środka i razem, na cztery ręce, wyciągnęli duże, kolorowe pudełko. Widać było, że ledwo mieści się w worku. Powoli, tata ściągał worek w dół, a dzieci unosiły pudełko do góry, aż ich oczom ukazał się niezwykły widok: na pudełku zobaczyły duży, kolorowy rysunek z postaciami, które dzieci bardzo dobrze znały. To bohaterowie ich ulubionej bajki o zwierzątkach. Był miś, był prosiaczek i tygrysek. I królik z długimi uszami, a obok niego stał osiołek z ogonkiem, na którym przywiązana była kokardka. I słonik był i kangurek. Nawet sowa na gałęzi. A po prawej stronie stał chłopczyk, którego dzieci też dobrze znały.

– Ale super prezent tato! – rzucając się na szyję taty, z uśmiechem podziękował Krzyś.
– Czy możemy otworzyć? – do brata dołączyła Ola, która jednocześnie objęła tatę i dała mu w policzek słodziutkiego buziaka.

– Oczywiście że możecie. Tylko popatrzcie najpierw na tę liczbę pod obrazkiem i na to, co obok niej pisze – zgodził się tata.

– Puzzle. 500 części. – przeczytał powoli Krzyś – O jaaa… Takich dużych nigdy jeszcze nie układaliśmy, prawda? – stwierdził Krzyś z zachwytem i jednocześnie z nutką niepewności w głosie.

– Damy radę. Jeśli się zgodzicie, chętnie poukładamy razem z wami, bo też uwielbiamy tę zabawę w układanie puzzli. To jak? Możemy się przyłączyć? – zapytał pan Andrzej.

– Ale fajnie. Pewnie że możecie. My też lubimy układać puzzle. Tylko, czy damy radę? Przecież to strasznie dużo kawałeczków. I są mniejsze niż te, które kiedyś układaliśmy – wciąż z niepewnością w głosie zastanawiał się Krzyś.

– No co ty? My nie damy rady? Pewnie, że sobie poradzimy, prawda tato? – odezwała się Ola. – A kiedy nie będziemy wiedzieć, gdzie ma być jakiś kawałeczek, to zawsze możemy popatrzeć na obrazek na pudełku. Prawda mamo?

– Oczywiście Olu. Możemy patrzeć na niego przez cały czas. Myślę, że prawie niemożliwe by było ułożenie wszystkich puzzli w jeden obrazek, gdybyśmy nie wiedzieli, co chcemy ułożyć. Jak myślicie? – zapytała pani Ewa.

– Ja bym nie dał rady. Nawet jak jest mniej puzzli, to zawsze patrzę na obrazek, a gdybym w ogóle nie wiedział, co mam ułożyć, to pewnie by mi się nie udało – stwierdził po krótkim namyśle Krzyś.

Siedziałem na kanapie i przyglądałem się, jak powolutku, kawałeczek po kawałeczku, powstaje piękny obraz z ulubionej bajki nie tylko dzieci, ale całej rodziny, bo wiem, że wszyscy uwielbiają razem ją oglądać. Ja oglądam razem z nimi, choć nie ma tam żadnego kotka. Ale przecież są inne zwierzątka, a ja przyjaźnię się nie tylko z kotkami. Mam na przykład przyjaciela Ślinka, który jest ślimakiem. Jeszcze ci kiedyś o nim opowiem, bo to nie ostatnia moja bajkowa opowieść.

Skąd się biorą wynalazki

– Wczoraj byliśmy na wycieczce w najwyższym budynku w mieście i jechaliśmy windą – przerwał nagle wielkie skupienie, jakie towarzyszyło wszystkim układającym nowe puzzle, Krzyś. – Ciekawe, jak ktoś wpadł na pomysł, żeby taką windę zbudować? Skąd wiedział, jak ma wyglądać i co trzeba zrobić, żeby wszystko dobrze działało… – zastanawiał się na głos, szukając jednocześnie miejsca dla kolejnego małego puzzelka.

Myślę, że ten ktoś miał najpierw w głowie obraz tego, jak ma wyglądać winda, a potem zabrał się za jej budowę. Czyli najpierw, kiedy wpadł na pomysł, by pomagać ludziom szybciej dostawać się na piętra w wysokich budynkach, zobaczył wszystko w swojej wyobraźni – spróbowała odpowiedzieć na pytania synka, pani Ewa.

– To tak, jakby miał w głowie obrazek puzzli, na którym była winda, a potem zaczął kawałeczek po kawałeczku ją składać – wymyśliła Ola.

– Tak. Dokładnie tak. Jak chcemy mieć to, o czym marzymy, to najpierw o tym myślimy, wyobrażamy sobie, jak to będzie, gdy już to będziemy mieć, aż pewnego dnia okazuje się, że widzimy to w sklepie i jest na to bardzo duża promocja, a wy macie akurat tyle pieniążków w skarbonce, że możecie to sobie kupić – dodał tata. – Tak samo jest w naszej firmie. Zanim zaczniemy produkować nowe płaszcze, najpierw ci, którzy zajmują się projektowaniem, wymyślają, jak mają wyglądać, potem je rysują i pokazują innym. Gdy pomysł się spodoba, rysują płaszcze jak puzzle, czyli osobno rękawy, osobno kołnierz, osobno część, która przykrywa plecy, a osobno ta, która jest z przodu. Potem wysyłają to do miejsca, gdzie inne osoby wykrawają części z materiału. Jeszcze inni zszywają to w całość, a potem wysyłają do sklepów. I tak powstają nasze puzzle. Ale cały czas mamy przed oczami rysunki, które zrobili nasi projektanci.

– To wy też bawicie się w pracy w układanie takich puzzli – zaśmiała się Ola. – Fajna musi być taka praca – dodała.

– Tak. Bardzo lubię swoją pracę i to, co w niej robię. Kiedyś marzyłem, by mieć taką firmę i wyobrażałem sobie, jaka będzie, co będziemy w niej produkować i jak nasze płaszcze podobać się będą ludziom, którzy chętnie będą je kupować i z przyjemnością nosić na co dzień. I tak się potem stało. Moje marzenie się spełniło, z czego bardzo się cieszę.

Dziś nie udało się ułożyć całego obrazka, ale widziałem, że jest już prawie cały miś i tygrysek. Jest też kawałek osiołka i króliczka. Troszkę jeszcze pozostało, ale to nic.
Jutro też jest dzień i przecież jest obrazek, dzięki któremu każdy wie, jak ma wyglądać to, co układają.
Ja też sobie czasem wyobrażam, że jedziemy całą rodziną nad rzeczkę, przy której rodzina Pogodnych mnie znalazła. I tam schodzimy na brzeg, a ja biegnę po nim i dobiegam do ogrodu, w którym kiedyś mieszkałem. Potem widzę moich rodziców i rodzeństwo i wszyscy bardzo się cieszymy z tego spotkania. Przy ogrodzeniu stoją Krzyś, Ola, pan Andrzej i pani Ewa, którzy cieszą się razem ze mną, że udało mi się odnaleźć moją rodzinę.
To moje marzenie i wiem, że kiedyś się spełni. A kiedy tak się stanie, na pewno ci o tym opowiem.

Ulubiona zabawa – pobierz wersję pdf

Icon

Ulubiona zabawa - darmowa bajka do czytania

Wiem, że brakuje nam dziś czas niemal na wszystko. Gonią nas terminy, w domu coraz więcej obowiązków, ale jeśli tylko uda nam się wykroić nieco czasu na wspólną zabawę, odpoczniemy. Zapomnimy o tym, co poszło nie tak w pracy, a nasze ciało złapie głębszy oddech i rozluźni napięte od stresu mięśnie.

Dodatkowo to świetna okazja do rozmowy na przeróżne tematy - choć jak ten o wynalazkach. Bo czy wiemy, skąd się biorą wynalazki? Jeśli nie, ta bajka jest dla nas. Dzięki niej, dowiedzą się tego również dzieci.

Ulubiona zabawa – pobierz wersję mp3

Icon

Ulubiona zabawa - bajka do słuchania

JEŚLI SPODOBAŁA CI SIĘ TA BAJKA, SIĘGNIJ PO WIĘCEJ.

BAJKI W WERSJI DO I 

Bajki z rymowankami

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

21 bajek do czytania lub do słuchania z rymowankami i niezwykłymi przygodami, które na długo zapadną w serce, wywołując uśmiech na twarzy Twojego dziecka 😉

 

Kup teraz

 

Więcej o bajce “Ulubiona zabawa”

Czy każdy może zostać wynalazcą?  A może wiesz, skąd się biorą wynalazki?

Jeśl nie, przeczytaj bajkę “Ulubiona zabawa”, w której Ola i Krzyś  miło spędzają czas na układaniu puzzli z rodzicami. Przy okazji prowadzą ciekawą rozmowę na temat wynalazków, pracy, którą można lubić, pomysłów, na które można wpaść i o tym, jak przy tej okazji, można wymyślić  coś zupełnie nowego.

Jak znaleźć zabawkę, która stanie się okazją, by rozmawiać o marzeniach naszych dzieci?

Kiedy wchodzimy do lepu z zabawkami, nie wiadomo na co patrzeć. Tyle ich jest, że nie tylko nie wiemy, co wybrać, ale też trudno stamtąd wyjść – zwłaszcza, gdy idzie się tam z wielbicielem tego typu przedmiotów, czyli z dzieckiem.

Choć wydaje się, że dziecko najlepiej wie, jaką zabawkę chciałoby mieć, to zdanie rodzica też jest bardzo ważne. Nie tylko dlatego, że nieodpowiedni produkt mógłby zaszkodzić maluchowi, ale też dlatego, że jako najbliższa osoba, zna on upodobania syna, czy córki. Dzięki temu zabawka kupiona na szybko, nie pójdzie od razu w kąt, tylko zagości podczas zabawy na całkiem długo.

Dobre zabawki mogą pomóc w odkryciu talentów i zdolności.

Dzięki nim, dzieci szybciej rozwiną zdolności manualne i umysłowe, tworząc coś niepowtarzalnego, nowego, wyjątkowego.
Wspólna zabawa to również okazja, by rozmawiać o marzeniach, wspominać, dzielić się wiedzą i życiową mądrością.

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •