Serduszkowy domek – by dziecko czuło się bezpieczne

Na skróty

Serduszkowy domek

 

Czy naprawdę zawsze?

Dziś dowiedziałem się czegoś niezwykłego. Wszyscy już smacznie śpią, ale ja cichutko ci o tym opowiem, bo nie wiem, czy dam radę wytrzymać do jutra, a poza tym, nie chce mi się jeszcze tak bardzo spać.
Chwilkę temu wyszedłem z pokoju Oli, gdzie była również pani Ewa. Nie zawsze tu przychodzi, ale dziś została o to specjalnie poproszona przez córeczkę. Dlaczego?
Już mówię.

Otóż Ola po ostatnim dniu miłości, o którym opowiadałem w mojej opowieści „Dzień miłości”, co chwilę pytała mamę, co to znaczy, że się kogoś kocha. I pewnego razu usłyszała, że kiedy kogoś kochamy, to zawsze jesteśmy blisko niego. Wszystko dla Oli było jasne, oprócz tego jednego słówka: “zawsze”. No bo przecież to niemożliwe. Jak można być zawsze blisko kogoś drugiego. Na przykład gdy się do przedszkola, to nie jest się blisko mamy, czy taty. Oni są w pracy, a Ola jest w przedszkolu.
To słowo nie dawało Oli spokoju i postanowiła dziś przed snem, specjalnie o to zapytać.
Ja przyszedłem na doczepkę, co nikomu oczywiście nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie – obie panie, czyli Ola i pani Ewa, bardzo ucieszyły się z mojej wizyty.
Eh… gdyby wiedziały, że ja rozumiem wszystko, co one mówią, to… w sumie, chyba niewiele by się zmieniło, bo zawsze mówią o mnie dobrze – ale o tym opowiem ci innym razem, gdy słuchać będziesz mojej kolejnej opowieści.

– Mamo – zaczęła Ola, gdy mama usiadła na brzegu łóżka i poprawiła nieco kołderkę, pod którą leżała dziewczynka. – Czy to się tylko tak mówi, czy naprawdę można być zawsze, ale to zawsze, zawsze blisko tego, kogo kochamy? Bo ja tego nie rozumiem. Myślałam, myślałam i nic. Przecież jeśli tak by było, to musiałabym być w kilku miejscach na raz, bo przecież kocham więcej niż jedną osobę. Powiedz mi, jak to jest możliwe.

Mama uśmiechnęła się, chwilkę zamyśliła i powiedziała:
– Też tak kiedyś myślałam, bo tak jak mówisz, wydaje się to zupełnie niemożliwe. A jednak to, co mówiłam, to prawda, a nie tylko zwykłe powiedzenie.

– A ty umiesz tak być wszędzie? I ze mnie w przedszkolu, i z Krzysiem w szkole i z tatusiem w jego pracy. I jeszcze z twoją mamą i siostrami i przyjaciółkami? Jeśli tak, to ty jesteś czarodziejką , a to, co robisz, to chyba są jakieś czary – z uśmiechem stwierdziła Ola i wciąż czekała na wyjaśnienie mamy, bo ta sprawa nie dawała jej spokoju.

Wyjątkowe miejsce

– Każdy człowiek ma takie wyjątkowe miejsce, które wygląda na małe, ale tak naprawdę może być tak duże, jak tylko zechcemy. To jedna z najważniejszych części naszego ciała. Niektórzy mówią, że to dzięki niej umiemy kochać. Pewnie domyślasz się, o czym mówię – z uśmiechem zwróciła się do córeczki pani Ewa.

– To serce? – zapytała Ola.

– Tak. To serce. Możesz przyłożyć dłoń i sprawdzić, jak przez cały czas bije – zaproponowała pani Ewa i pomogła Oli w znalezieniu miejsca, w którym najlepiej poczuć bicie serca. Ja też przyłożyłem łapkę i… wow, ale szybko. Ciekawe, czy ludziom też tak szybko bije ich serce, bo moje wystukuje taki rytm, jak w wesołej piosence.

– Fajnie jest czuć swoje serce. Ale co to znaczy, że może być takie duże, jak tylko zechcemy? – nie bardzo rozumiała Ola.

– Już ci wyjaśniam. Twoje serduszko to taki duży dom. Jest niezwykły, bo można go przebudowywać i powiększać, jak tylko chcemy. A to znaczy, że może w nim być bardzo dużo pokoików.

– A skąd się biorą te pokoiki i kto w nich mieszka? – zapytała Ola.

– Dobre pytanie. Serce, które bicie teraz czujesz, jest twoje. To tak, jakby twój był ten niezwykły dom z pokoikami. A mieszkają w nich ci, których kochamy. Wiesz, kto mieszka w moim serduszkowym domku? – tym razem pani Ewa zapytała córeczkę i ciekawa była, jak będzie jej odpowiedź.

– Myślę, że mieszkają tam wszyscy, których kochasz. Mieszkam ja, Krzyś, tato, babcia Helenka. I twoje siostrzyczki mieszkają. I więcej nie wiem. Podpowiesz mi? – zakończyła pytaniem Ola.

– Mieszka tam jeszcze Afik – odpowiedziała pani Ewa i wzięła mnie na kolana.

– W moim też mieszka Afik – szybciutko stwierdziła dziewczynka. – I ty mieszkasz, i tato, i Krzyś. I Kasia, która jest moją najlepszą przyjaciółką. I obie babcie mieszkają. A są tam pokoje dla tych, który lubimy? To znaczy tych, z którymi się znamy i lubimy się z nimi bawić, ale nie są takimi najlepszymi przyjaciółmi, jak Kasia? – to pytanie była ważne i dla mnie, bo miałem coraz więcej kolegów, ale nie wszyscy byli moimi przyjaciółmi. Nie wiedziałem więc, czy mają w moim serduszku swoje pokoiki, czy dostaną je dopiero wtedy, gdy zostaną moimi przyjaciółmi

Tak. Serce, choć wygląda na malutkie, bo może zmieścić wielu mieszkańców. Jest jak wielki dom, który magicznie powiększa się, gdy pojawiają się nowi gości, albo ci, którzy zostaną w nim na dłużej.

Tajemniczy budowniczy

– A kto buduje wszystkie te pokoiki w sercu? Bo przecież ktoś musi to robić, prawda? – Ola zaskakiwała swoją mamę coraz ciekawszymi pytaniami.

Rzeczywiście.  Skąd się tam biorą i kto buduje pokoiki dla tych, których poznajemy i coraz bardziej lubimy – zastanawiałem się razem z Olą.  Pani Ewa powiedziała, że ten serduszkowy domek powiększa się w magiczny sposób. Czy to znaczy, że pokoje też powstają w jakiś magiczny sposób? A jeśli nie, to kto to robi? Czy są jacyś budowniczowie, którzy przychodzą i z małych cegiełek układają nowe ściany, a potem malują na różne kolory? Moja ciekawość, podobnie jak u Oli, była coraz większa, i choć obojgu nam bardzo chciało się już spać, to koniecznie chcieliśmy się tego dowiedzieć.

Gdy mama zamyślona, wpatrywała się w okno, za który na dobre rozgościła się noc, Ola powtórzyła pytanie:

– Mamo, kto buduje nowe pokoiki w serduszkowym domku. Powiesz mi proszę, bo już nie mogę się doczekać. Afik też. Tak na ciebie patrzy i kręci swoim króciutkim ogonkiem, że chyba też chciałby się tego dowiedzieć – ziewając, pospieszała mamę Ola.

– Już mówię. Takie pokoiki w serduszkowym domku buduje każdy z nas. Każdy w swoim serduszku. Gdy zaczynami kogoś lubić, w tym samym momencie w serduszku pojawia się nowy pokoik. Najpierw podłoga, potem jedna ściana i druga i trzecia i czwarta. Im bardziej kogoś lubimy, tym szybciej powstaje pokoik. Kiedy spotykamy się, rozmawiamy, śmiejemy, bawimy, wspólnie coś robimy, pokoik staje się coraz piękniejszy. Kolory ścian mienią się jak tęcza na niebie.

Takie same, czy może różne

– A czy wszystkie pokoje są tak samo pomalowane? – wtrąciła pytanie Ola.

– Nie. Dlatego serduszkowy dom jest tak piękny. Wszystko dzięki różnokolorowym pokoikom – usłyszała odpowiedź mamy.

– A kto wybiera farbę do malowania ścian?

– Ściany pokoiku są w ulubionych kolorach tego, kogo lubimy. Jeśli na przykład Kasia lubi zielony i żółty, to właśnie w takich kolorach jest jej serduszkowy pokoik – zaspokoiła ciekawość córeczki pani Ewa.

– A twój pokoik w moim serduszku w jakich jest kolorach – tym pytaniem Ola zaskoczyła mamę, ale i ucieszyła, bo dzięki temu, pani Ewa mogła zdradzić córeczce swoje ulubione kolory, o których nigdy dotąd nie rozmawiały.

– Mój pokój w twoim serduszku pomalowany jest na trzy kolory: ściany są w kolorze pomarańczowym, sufit w turkusowym, a podłoga w jasno fioletowym – uśmiechnięta i wyglądająca na bardzo szczęśliwą, odpowiedziała panie Ewa.

– To chyba masz najpiękniejszy pokój – stwierdziła Ola i dała mamie słodziutkiego buziaka w policzek. – Dziękuję, że mi o tym opowiedziałaś. Bo teraz już wiem, jak to jest możliwe, że jesteśmy zawsze z tymi, których kochamy. Kiedy ty idziesz to pracy, a ja do przedszkola, to przez cały czas i tak jesteśmy w serduszkowych pokojach. Ty jesteś w moim, a ja w twoim. Tak? – zapytała dziewczynka, chcąc się upewnić, czy dobrze wszystko zrozumiała.

– Dokładnie tak. I jestem nie tylko w twoim serduszku, ale też w serduszku twojego taty, i w serduszku Krzysia. I w afikowym serduszku pewnie też – potwierdziła pani Ewa i pogłaskała mnie po główce.

– Tak – zamiauczałem najmilej, jak tylko umiałem, by potwierdzić, że w moim serduszkowym pokoju, pani Ewa jest zawsze. I Ola i Krzyś i pan Andrzej. I moi ogrodowi przyjaciele. Ale fajnie, że mamy takie serduszkowce domki. Dzięki temu nigdy nie jesteśmy sami, bo są z nami ci, których my kochamy i którzy kochają nas.

– Dobranoc kochanie – powiedziała pani Ewa i pocałowała córeczkę w czoło, poprawiając jednocześnie kołderkę. Chciała, by ciepło było nie tylko Oli, ale też wszystkim, którzy mieszkają w jej serduszkowym domku.

Serduszkowy domek – pobierz wersję pdf

Więcej o bajce “Serduszkowy domek”

By dziecko czuło się bezpieczne – na początek przeczytaj mu bajkę

Czy można być zawsze blisko osoby, którą się kocha?
To pytanie, które może usłyszeć każdy rodzic. Jak wytłumaczyć maluchowi, że co całkiem wykonalne? Z pomocą przychodzi bajka. Rozbudzi wyobraźnię, napełni radością i wypełni jeszcze większą miłością. Pomoże też znieść rozłąkę z rodzicami i sprawić, by dziecko czuło się bezpieczne.

Czy serduszkowy domek z małymi, kolorowymi pokoikami naprawdę istnieje?

W każdym z nas. Jeśli dzieci się o tym dowiedzą, dużo łatwiej będzie im znieść rozłąkę z rodzicami. Czy to zostając w przedszkolu, czy u dziadków, będą wiedziały, że rodzice są blisko. Co więcej – świadomość ich bliskości pomoże stawić czoła dziecięcym problemom i  lękom.

Zapraszam cię do lektury. Niech bajka o serduszkowym domku uspokoi myśli, napełni ufnością i wzmocni waszą rodzinną miłość. Wszystko po to, by dziecko czuło się bezpieczne i kochane. Gdziekolwiek jest o cokolwiek spotka go na życiowej drodze.

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)