Skąd się wzięła tęcza?

Na skróty

Skąd się wzięła tęcza – bajka o trójce niezwykłych przyjaciół

– Mamo, skąd się wzięła tęcza? – zapytała Ola, siadając do podwieczorku. Dziś był uwielbiany przez nią, śmietankowy budyń z truskawkową polewą. Gdy tylko jego zapach zaczął rozchodzić się z kuchni i dotarł do pokoju dziewczynki, nie mogła się doczekać, kiedy mama ją zawoła.

– Kiedy miałam tyle lat, co ty, też zapytałam o to mamę. I wtedy opowiedziała mi historię, która przypomina się za każdym razem, gdy na niebie widzę tęczę. Patrzę wtedy na ten kolorowy most, na chmury, słońce i deszcz i uśmiecham się, przypominając sobie tamten dzień. Jeśli chcesz, teraz ja mogę opowiedzieć te historię tobie. Co ty na to?

– Pewnie, że chcę. Ja będę jadła budyń, a ty opowiadaj – biorąc w dłonie miseczkę z ulubionym deserem, Ola usiadła wygodnie na krześle i czekała na bajkę.

Mama też wzięła porcję budyniu, który podobnie jak córka, był jej ulubionym, słodkim przysmakiem i nabrała pierwszą łyżeczkę. Wtedy też jadła budyń, który przygotowała dla niej mama. Czuła się, jakby cofnęła się w czasie i zamieniła miejsca. To było niezwykłe i bardzo przyjemne uczucie. Widząc, że Ola nie może doczekać się opowieści, odstawiła miseczkę i zaczęła opowiadać to, co wydarzyło się dawno dawno temu.

Ciemno, coraz ciemniej

Pewnego zwyczajnego dnia, podobnego do wszystkich innych dni, które do tej pory były, tuż po przebudzeniu, gdy mieszkańcy ziemi wyszli ze swoich domów, zauważyli, że jest ciemniej, niż zwykle o tej porze. Wydawało im się to dziwne, bo na niebie nie było ani jednej chmury, a słońce świeciło tak samo, jak zawsze. W kolejne dni, było jeszcze ciemniej i zrobiło się bardzo ponuro. Jakby ziemia traciła wszystkie kolory. Znikały jeden pod drugim. Poza czarnym i szarym, których było coraz więcej, a to nie wróżyło niczego dobrego.

– Czy słońce jest chore? – pytali jedni.

– A może traci swoją wielką moc i już wkrótce całkiem zgaśnie? – zastanawiali się inni.

Ich rozmowom przysłuchiwał się letni wiatr i postanowił sprawdzić, co tak naprawdę się dzieje. Dawno nie rozmawiał ze słońcem, a że ostatnio był bardzo zajęty zwiedzaniem świata, nawet nie zauważył, że na ziemi naprawdę robi się coraz ciemniej.

– Czemu już nie świecisz tak jasno, jak dawniej? – zapytał.

Wielkie marzenia słońca

Okazało się, że słońce nie mogło spełnić swojego wielkiego marzenia. Chciało, by niebo było tak samo kolorowe, jak ziemia. Próbowało je pomalować swoimi promieniami, ale nic z tego nie wychodziło. A ponieważ smutek ma kolor szary, takie same zaczęły być dni na ziemi, gdy oświetlało je coraz smutniejsze słońce.
Opowiedziało o tym przyjacielowi wiatrowi, a ten powtórzył to wszystkim chmurom, z którymi on i słońce się przyjaźnili. Wiedzieli, że muszą jak najszybciej coś wymyślić, bo dni na ziemi, coraz bardziej podobne były do nocy. To nie wszystko. Coś niedobrego działo się też z mieszkańcami. Tracili swoje kolory, byli coraz smutniejsi i przestali wychodzić ze swoich domów. Wielu nie wstawało nawet ze swoich łóżek.

– Same nie damy rady pomalować nieba – stwierdziły chmury. – Możemy je zakryć, ale wtedy będzie tylko biało-szare, a nie o takim niebie, marzy słońce.

Ja nawet koloru nie mam – rzekł wiatr. – A skoro tak, to jak uratujemy słońce od jeszcze większego smutku, a ziemię przed ciemnością?

– Musimy zrobić to razem, jak prawdziwi przyjaciele. Gdy połączymy nasze siły, uda nam się spełnić marzenie słońca – rzekła największa chmura i coś szepnęła wiatrowi do ucha.

Skąd się wzięła tęcza

Ten, już po chwili, zgromadził w jedno miejsce wszystkie chmury, jakie unosiły się nad ziemią. Przypilnował też – co było bardzo ważne, – by żadna z nich nie zasłaniała słońca. Im mocniej w nie dmuchał, tym bardziej chmury naciskały na siebie. A to nie mogło się skończyć inaczej, jak tylko pojawieniem się pierwszych kropli deszczu. I tak oto, pierwsza część planu, została ukończona. Czas więc było przejść do drugiej, tej ważniejszej. Nie czekając, aż deszcz rozpada się na dobre, wiatr popędził do słońca.

– Wiem, że jesteś smutne, ale proszę, uśmiechnij się i wyślij wszystkie swoje promienie tam, gdzie teraz pada deszcz – powiedział i czym prędzej odleciał. Musiał pilnować chmur, by nie rozbiegły się po niebie, co mogłoby wszystko zepsuć.

Słońce, choć nie wiedziało, po co miałoby zrobić to, o co poprosił je wiatr, zaufało przyjacielowi i wysyłając promienie, uśmiechnęło się najpiękniej, jak tylko umiało.
Gdy promienie dotarły do deszczu, na niebie zaczęło pojawiać się coraz więcej kolorów. Słońce poczuło się jak prawdziwy malarz, a radość wypełniająca słoneczne serce, wywołała jeszcze większy uśmiech. A im weselsze promienie łączyły się z kroplami deszczu, tym piękniejszy obraz pojawiał się na niebie.
I tak oto, spełniło się słoneczne marzenie, a przyjaciele mogli podziwiać wspaniałą, kolorową tęczę, która jak most, połączyła jedną połowę ziemi z drugą.

Słoneczny prezent

Słońce postanowiło zrobić coś jeszcze. Dzięki wielkiej radości i szczęściu, wypuściło jeszcze więcej promieni. Wysłało je do zamkniętych w domach mieszkańców i zapukało w ich okna. Gdy podbiegli, by sprawdzić, co się dzieje, połaskotało ich po twarzach, wywołując szeroki uśmiech na każdej z nich.

– To dlatego dziś czułam, jakby coś łaskotało mnie po policzku – odezwał się Ola.

– Tak, to był promyk słońca. Tak dzieje się każdego dnia, bo odkąd słońce nauczyło się kolorować niebo, dzieli się tą radością z każdym mieszkańcem ziemi. Nigdy by się to nie udało, gdyby nie przyjaciele. To dzięki nim, słońce spełniło swoje marzenie, a na ziemi znów zrobiło się jasno i kolorowo – zakończyła swoją opowieść mama.

– Bez przyjaciół, żaden dzień nie jest taki jak ten, który możemy spędzić razem z nimi – stwierdziła Ola. – Bo co to za przyjemność robić piknik samemu? Albo biegać po mokrej od rosy trawie, albo stawiać babki z piasku, a potem kredą, rysować na chodniku.

– Bez przyjaciół nie można grać w piłkę, ani bawić się chowanego i w berka – przyznał rację Oli Krzyś.

Tak. Kiedy ma się przyjaciół, wszystko wydaje się możliwe. Jest inaczej i ciekawiej. Jest po prostu lepiej – pomyślał Afik i przeciągnął się na łóżku.
Na drugi dzień, dzieci z samego rana wybiegły do ogrodu, by sprawdzić, czy nie zbierają się chmury. To dziwne, bo jeszcze nie tak dawno, nie przepadały za deszczem, a teraz, nie mogły się go doczekać. A wszystko przez bajkę. Ola i Krzyś, chcieli na własne oczy zobaczyć, jak słońce maluje na niebie, kolorową tęczę.

Skąd się wzięła tęcza – pobierz wersję pdf

Icon

Bajka o przyjaźni i o tym, skąd się wzięła tęcza

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do
i 

Bajki z rymowankami Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

21 bajek do czytania lub do słuchania z rymowankami i niezwykłymi przygodami, które na długo zapadną w serce, wywołując uśmiech na twarzy Twojego dziecka 😉

 

Kup teraz

 

Więcej o bajce “Skąd się wzięła tęcza”

Na pewno wiele razy w swoim życiu widziałeś tęczy. Ale czy wiesz, skąd się wzięła? A może twoje dziecko już o to pytało, ale nie bardzo wiedziałeś, co odpowiedzieć? Po przeczytaniu bajki “Skąd się wzięła tęcza”, wszystko już będzie jasne. A do tego, dowiecie się, jak ważna jest przyjaźń. Smutno jest iść przez życie samemu, dlatego kiedy spotka się tę wyjątkową osobę, która podobnie myśli, lubi podobne rzeczy, jak my i akceptuje nas takich, jakimi jesteśmy, to pamiętajcie, by nigdy takiej osoby nie stracić. To właśnie z przyjaciółmi najlepiej spełniać swoje marzenia.

Gdyby nie przyjaciele słońca, być może nigdy na niebie, nie pojawiłaby się kolorowa tęcza. Samo nie bardzo wiedziało, co zrobić, by niebo było choć trochę podobne do ziemi. Ta, była tak kolorowa, jak mało co na świecie. Za to niebo. Cóż, ono było tylko niebieskie i za żadne skarby, nie chciało się dać pomalować na inne kolory. Na szczęście, wśród chmur, bliskich przyjaciółek słońca, znalazła się jedna, bardzo mądra i bardzo wielka chmura. To ona podpowiedziała przyjacielowi wiatrowi, co zrobić, by marzenie słońca się spełniło. Jak udało się to zrobić? Tego dowiesz się z bajki, na którą już teraz bardzo cię zapraszam.

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •