Kropelkowe zawody

Na skróty

Kropelkowe zawody

Żal po iglo

Wczoraj przez cały dzień padał ulewny deszcz. Choć to trochę dziwne, bo przecież jest zima, ale pan Andrzej mówi, że teraz już nie ma takich zim jak kiedyś, gdy często padał gęsty śnieg, a mróz był nawet minus 30 stopni Celsjusza. Trzeba się było bardzo ciepło ubierać, żeby nie zmarznąć.

– Teraz zimy są lżejsze, to znaczy że ważą trochę mniej – stwierdził w pewnej chwili pan Andrzej, a Ola popatrzyła na niego ze zdziwieniem w oczach i jakby czekając na wyjaśnienie.

– Żartuję – uspokoił córkę pan Andrzej. – Chodzi o to, że nie ma już takich dużych mrozów i nie pada tyle śniegu, co kiedyś.

 A szkoda, bo bardzo lubię śnieg. Ola i Krzyś też go uwielbiają, bo można się super bawić w ogrodzie. Jak ostatnio napadało trochę więcej, to lepiliśmy bałwana. To znaczy dzieci lepiły z małą pomocą taty, który tego dnia miał trochę mniej pracy. Potem ulepili iglo – taki domek, w którym na północy mieszkają Eskimosi. Nasze iglo było mniejsze, ale dzieci i ja mogliśmy wejść do środka.

Teraz po iglo nie pozostało już ani śladu – wczorajszy deszcz rozpuścił wszystko.

– Ale brzydka pogoda – stwierdził Krzyś, wyglądając rano przez okno.

A mnie się podoba, bo dziś jest sobota. A jak jest sobota, to wszyscy od rana są w domu i jest fajnie. Lubię, kiedy jesteśmy razem. Jest wtedy wesoło, jest się z kim pobawić i w ogóle. Jest lepiej, to znaczy, ja lubię, jak tak jest.

– Nie ma już naszego iglo, a z bałwanka została tylko kupka śniegu. Szkoda… – do Krzysia dołączyła siostra, która bardzo się napracowała przy toczeniu kul śniegowych, a potem przy układaniu kwadratowych kostek ulepionych ze śniegu, jedna na drugiej, by zbudować ścianki iglo.
Mnie też było szkoda, ale moje marudzenie nic tu nie da. Pogoda jest, jaka jest i nic na to nie poradzimy.

– Nie lubię, jak pada deszcz – stwierdził Krzyś. – A ty tato?

– Wiesz co, kiedyś też nie lubiłem i często narzekałem na pogodę za oknem, bo albo było mi za zimno, albo za gorąco, albo znowu mokro, bo właśnie lało jak z cebra. Potem jednak moja mama wytłumaczyła mi, że szkoda czasu na marudzenie i narzekanie na pogodę. Ona jest taka, jaka jest i nic na to nie poradzimy, ale możemy popatrzeć na nią jako na coś dobrego.

– Eee, jak to dobrego? Przecież jak pada, to nie można się bawić w ogrodzie i wszędzie jest mokro. W wczorajszy deszcz zniszczył naszego bałwana i nasze iglo. To jak mam lubić taką pogodę? Za co? – nie bardzo przekonany co do słów taty, zastanawiał się Krzyś.

Niezwykłe wyścigi

– Chodź. Zamiast tłumaczyć, coś ci pokażę – powiedział pan Andrzej i wziął Krzysia za rękę. Obaj podeszli do okna, które – podobnie jak wczoraj – znów mokre było od deszczu.

– Przyjrzyj się uważnie szybie i powiedz, co widzisz – zwrócił się do syna pan Andrzej.

– Widzę deszcz, szyba jest mokra i nie mogę nic przez nią zobaczyć, bo wszystko jest rozmazane – z niezbyt zadowoloną miną odpowiedział Krzyś.

– A ja widzę tu też coś innego – tajemniczym głosem stwierdził tata.

Tak? A co? – nieco zaciekawiony, zapytał Krzyś.

– Ja widzę tu wielki tor wyścigowy. Przyjrzyj się uważnie. Może i tobie uda się go zobaczyć. Jeśli nie, to pokaże ci, gdzie go widzę.

Krzyś patrzył uważnie przez dłuższą chwilę na szybę i uderzające o nią krople deszczu. Patrzył i myślał. Patrzył i myślał, aż w końcu, jego oczy otworzyły się szerzej, a całą twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.

– O ja… też go widzę. Patrz. Na tym torze ścigają się ze sobą krople deszczu. O, ta chyba ma jakiś turbo silnik, bo tak szybko pędzi zygzakiem, że zostawia inne w tyle. I co chwilę dochodzą nowi zawodnicy.

Krzyś nie mógł oderwać oczu od szyby i tego, co się na niej działo. A było na co patrzeć. W pewnej chwili jedna kropla wpadła na drugą i gdy obie się połączyły, zrobiła się z nich jedna jeszcze większa kropla, która zaczęła tak szybko pędzić w dół szyby, że inne zostały daleko w tyle. Krzyś z tatą kibicowali jej, a kiedy dotarła do mety, czyli na sam dół okna, bili jej brawo i krzyczeli:

– Hurra, hurra, wygrała, wygrała.!

Zza chmur powoli zaczęło wyglądać zimowe słońce i deszcz powoli przestawał padać. Na szybie pozostało już niewielu kropelkowych zawodników, ale Krzyś z tatą – jak najlepsi kibice – do samego końca obserwowali zmagania wodnych ścigaczy.

Reporter Krzyś

– Tato, a co jeszcze można robić, gdy pada deszcz? – zapytał w pewnej chwili Krzyś.

– Hm…pomyślmy. Można na przykład narysować wyścigi, które przed chwilą widzieliśmy na szybie. Co ty na to? – podzielił się swoim pomysłem pan Andrzej.

– Fajnie. To będzie jak pamiątkowe zdjęcie z wyścigu. Teraz będziemy reporterami z gazety sportowej. Chodźmy do mojego pokoju, bo tam mam wszystkie kredki i blok rysunkowy. Ale ty też rysujesz, prawda? – ucieszył się z pomysłu taty Krzyś i obaj poszli schodami na górę.

– Jak byłem taki mały jak ty, też lubiłem rysować, dlatego z przyjemnością przyłączę się do ciebie – zgodził się na prośbę Krzysia tata, wchodząc do pokoju i siadając na krześle, które wziął ze sobą z jadalni. Krzesełka w pokoju Krzysia były dla niego za małe, a żeby dobrze rysować, trzeba sobie najpierw wygodnie usiąść.

Wieczorem, przy łóżku Krzysia wisiały gotowe rysunki, na których widać było, jak kropelki ścigają się ze sobą na okiennej szybie, jak łączą się i tworzą jeszcze większe krople. Kropelki miały różne kolory, tzn. każdy zespół rajdowy miał inne klubowe barwy. Było ich siedem, jak siedem kolorów tęczy. Bo to były tęczowe zawody. Tak nazwał je Krzyś.Kto wie, może w nocy przyśni mu się, jak sam wsiada do kropelkowej wyścigówki i pędzi po mokrej szybie prosto do mety, a potem staje na podium i odbiera zwycięski puchar w kształcie lodów owocowych.

Tak. Pogoda jest różna, ale można polubić każdą, jaka tylko pojawi się za naszymi oknami. Trzeba tylko umieć troszkę inaczej na nią popatrzeć i pomyśleć: co fajnego mógłbym teraz robić, gdy na zewnątrz mocno świeci słońce, albo jest bardzo duży mróz, albo jest ulewa, albo wieje silny wiatr.
Gdy zaczniemy lubić pogodę, pomysłów na dobrą zabawę na pewno nam nie zabraknie.

Kropelkowe zawody – pobierz wersję pdf

Kropelkowe zawody – pobierz wersję mp3

Więcej o bajce “Kropelkowe zawody”

Czy bajka o pogodzie  dla dzieci mogą czegoś nauczyć dorosłych?

Chodzi przy tym o coś więcej, niż miło spędzony z dzieckiem czas. Coś, co zostanie w pamięci rodzica i wpłynie na jego postrzegani świata. Tak, mogą i tak jest bajka dla dzieci “Kropelkowe zawody”.

1. Ta bajka, to okazja do stworzenia nowego przekonania w małym, ciekawym świata człowieku.

Jeśli mu się spodoba, zabierze to przekonanie w swoją podróż do dorosłości, a wtedy, będzie mu łatwiej. Jego życie pełne będzie radości, gdziekolwiek się znajdzie. Niezależnie od warunków atmosferycznych, które panują za oknem.

2. To pierwszy krok do wyrobienia w sobie nowego – pozytywnego – sposobu postrzegania rzeczywistości.

Umiejętność dostrzegania tego, co dobre w pogodzie, nie musi się na pogodzie kończyć. Być może zastanawiasz się teraz, jak sam reagujesz na deszczową, burzową pogodę – taką, która na pierwszy rzut oka pokrzyżowała ci plany.
A gdyby tak spojrzeć inaczej i zadać sobie pytanie:

  • Co dobrego niesie dla mnie padający na zewnątrz deszcz?
  • W którą stronę kieruje moją uwagę w kontekście tego, co właśnie zamierzałem zrobić?
  • Czy może przed czymś mnie chroni?
  • Może nie przemyślałem wszystkiego wystarczająco dobrze, a ta kiepska pogoda daje mi czas do namysłu i zrewidowania poglądów?
3. Od teraz padający za oknem deszcze może stać się okazją do rozpoczęcia fascynującej zabawy.

Tak, jak się to stało w przypadku Krzysia. Z pomocą taty, bez wychodzenia z domu, w jednej chwili znalazł się na trybunie toru wyścigowego Formuły 1. Nieważne, że wszystko odbywało się w pokoju, a wyścigówki miały kształt kropel wody. Od czego jest wyobraźnia?
Na tym torze nic nie da się przewidzieć. Wszystko dzieje się w zawrotnym tempie, a nowi zawodnicy startują jeden za drugim.

To nie koniec zabawy. Gdy deszcz ustał, ale nie było jeszcze dobrych warunków do zabawy w ogrodzie, Krzyś znalazł nowe fascynujące zajęcie. Został reporterem sportowych wiadomości, który miał zrobić zdjęcia z wyścigu. Wystarczyły kredki i blok rysunkowy.

Radość i uśmiech dziecka to bezcenne skarby. Nie kosztują wiele, a udzielają się innym.

4. Czytając bajkę Kropelkowe zawody – w twojej wyobraźni też zostaną obrazy, a w głowie pojawią się nowe myśli.

Bajka przypomni się już wkrótce. Wystarczy, że zacznie padać deszcz. Bardzo możliwe, że zamiast frustracji i złości, na twojej twarzy, pojawi się uśmiech i zadasz sobie pytanie: co dobrego może być w tej pogodzie? Jak mogę ją wykorzystać?

 

Jesteś już dorosły. Twoje dziecko dopiero zaczyna wędrówkę przez życie. Pomyśl, o ile łatwiej i przyjemniej będzie mu kroczyć w stronę dorosłości, mając takie nastawienie do samej tylko pogody? A co, jeśli to nastawienie przeniesie się na inne, niespodziewane zdarzenia?

Ta bajka o pogodzie to dobrze zainwestowany czas – twój i twojego dziecka. Jeśli jeszcze jej nie pobrałeś, zrób to teraz i kiedy tylko znajdziesz chwilę, poczytaj go ze swoją pociechą. Niezależnie od tego, jaka jest pogoda za oknem. W końcu przecież kiedyś spadnie deszcz, a wtedy…? Pomysł na zabawę przyda się jak nic. Nie wspominając o radości i uśmiechu, który zamiast grymasu, pojawi się na twarzy twojego dziecka.

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)
  • 3
    Udostępnienia