Pomysłowy Ślinek – bajka o byciu pomysłowym

Na skróty

Pomysłowy Ślinek – bajka o byciu pomysłowym

Tajemnicze pagórki w ogrodzie

Ogród dzisiejszego ranka był wyjątkowy. Wstałem jak zwykle bardzo wcześnie, przeciągnąłem się, naprężyłem grzbiet, zakręciłem swoim króciutkim ogonkiem i już byłem gotowy do zabawy. O tej porze wszyscy w domu jeszcze śpią, ale ja na szczęście mam co robić i z kim się bawić. Mój przyjaciel Ślinek uwielbia spędzać ze mną czas i tak jak ja, bardzo wcześnie wstaje.
Obaj poznaliśmy też ostatnio nowego kolegę – świerszcza Raptuska. Zaprosił nas nawet na swój wieczorny koncert przy ogrodowej lampce. Było cudownie, a Raptusek grał tak pięknie, że obaj ze Ślinkiem, aż się wzruszyliśmy.
Ciekawe, co też ciekawego dziś się wydarzy, bo przecież zaczyna się wspaniały, nowy dzień i na pewno coś dobrego mnie dziś spotka.

Wybiegłem przed dom, rozejrzałem się i właśnie w tym momencie dostrzegłem coś niezwykłego. Pośród gęstej trawy, tam, gdzie zwykle bawimy się z Olą i Krzysiem, gdy wrócą ze szkoły, zobaczyłem jakieś brązowe pagórki.
Co to może być? – pomyślałem i rozejrzałem się w poszukiwaniu Ślinka i Raptuska. Póki co, żadnego z nich jednak nie dostrzegłem. Postanowiłem więc sam sprawdzić, co takiego pojawiło się w naszym pięknym ogrodzie i kto to zrobił. Wczoraj przecież jeszcze tego tu nie było, więc wszystko musiało zdarzyć się w nocy.

Może jakiś stwór przeskoczył przez ogrodzenie i wykopał małe dołki, a te górki to jest właśnie ziemia, która z nich została? Albo olbrzym zasiał tu ziarna dużego słonecznika i zapomniał je przykryć ziemią. W sumie to by było nawet fajnie, gdyby urosły, bo dzięki temu w ogrodzie mielibyśmy dużo słońca – słoneczniki wyglądają przecież tak jak słońce. Są śliczne.
Nie zastanawiając się dłużej, zszedłem powoli po schodkach z tarasu przed domem i uważając, by nie nadepnąć przy okazji na Ślinka albo na Raptuska, ruszyłem w stronę nieznanego.

Spotkanie z przyjacielem

– Cześć Afik! – usłyszałem nagle znajomy głos za swoimi plecami. To Ślinek właśnie przeżuwał kawałek zielonego liścia na śniadanie.

– Cześć Ślinek! Fajnie, że cię widzę. Widziałeś to, co w nocy pojawiło się w naszym ogrodzie?

– Nie. Nie widziałem. Dopiero co wstałem i nie zdążyłem jeszcze wspiąć się na naszą ulubioną ławkę, skąd widać cały ogród – odrzekł.

– No tak, zapomniałem, że ty jesteś mniejszy ode mnie. Wiesz co, siadaj na tego dużego liścia, a ja pociągnę cię na nim jak na sankach. Dzięki temu szybciej dotrzemy tam, gdzie jest pierwszy pagórek z ziemi. Może razem uda nam się znaleźć rozwiązanie zagadki, nad którą głowię się odkąd to zobaczyłem: skąd w ogrodzie wzięło się tyle pagórków, skoro państwo Pogodni całą noc spali w swoim domu?

Ślinek przystał na moją propozycję, dogryzł ostatni kęs śniadania i wpełznął na zielone sanki. Ja tymczasem wziąłem w pyszczek ogonek listka i powoli, by nie zgubić Ślinka, podreptałem w stronę pierwszej górki.
Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że te pagórki nie są takie małe, jak się wydawało. Ten, który znaleźliśmy jako pierwszy, był prawie taki wysoki, jak ja. O Ślinku już nie wspomnę, bo przecież on jest jeszcze mniejszy ode mnie, więc dla niego ten pagórek to była bardzo duża góra.

Sprawca bałaganu

Obszedłem ziemny kopczyk dokoła, powąchałem z każdej strony, wspiąłem się na sam szczyt i w tym momencie, …aż odskoczyłem i zrobiłem fikołka. Ślinek też się trochę wystraszył i aż mu się domek przewrócił. Gdy tylko stanąłem na łapki i zobaczyłem, w jakich tarapatach znalazł się mój przyjaciel, od razu pospieszyłem mu z pomocą i już po chwili domek stał tak, jak powinien, a Ślinek mógł otrzepać się z małych drobinek ziemi.

– Co się stało? Czemu tak odskoczyłeś przed chwilą? – dopytywał Ślinek.

– Bo wydawało mi się, że coś zobaczyłem w środku tej górki. Ale nie wiem, co to było, bo ze strachu moje łapki zadziałały jak sprężynki i jak widziałeś, zrobiłem niezłego fikołka.

Gdy tak tłumaczyłem Ślinkowi, co się stało, na szczycie pagórka pojawił się czyjś nosek. Potem czarny pyszczek i już po chwili naszym oczom ukazał się ktoś, kogo w życiu nie widzieliśmy.

– Kto tu jest? – zapytał nagle nieznajomy. – Halo? Czuję, że ktoś tu jest, więc proszę, niech się odezwie – dalej domagał się odpowiedzi, gdy razem ze Ślinkiem, wpatrywaliśmy się w niego coraz większymi oczami.

– To my – odrzekłem w imieniu nas obu.

– Jacy my? – dopytywał dalej stworek, który przed chwilą wyszedł z pagórka.

– My, to znaczy ja, czyli kot Afik, i mój przyjaciel Ślinek, który jest ślimakiem. A ty, kim jesteś i co tu robisz?

– Ja jestem Duduś i jestem krecikiem.

– I te wszystkie pagórki z ziemi w naszym ogrodzie, to ty zrobiłeś? – zapytałem.

– Tak. Kopię nowe tunele pod ziemią i co jakiś czas wychodzę na zewnątrz, przez co powstają takie właśnie pagórki. A czemu pytasz? – wyjaśnił Duduś.

– Bo nigdy do tej pory nie widziałem takich pagórków w naszym ogrodzie i troszkę się zmartwiłem, że nie będę mógł się już tu bawić z Olą i Krzysiem ich fajną piłką. Oni w nią grają, a ja biegam, żeby ją dogonić. Ale teraz to niemożliwe, bo co kawałek jest usypana przez ciebie górka z ziemi i dzieci będą się o nie potykać i może się komuś stać krzywda.

– Hm… – zamyślił się Duduś. – W takim razie trzeba będzie temu zaradzić. Bo nie chciałbym nikomu zrobić krzywdy, a tym bardziej małym dzieciom. Sam mam dzieci i troszczę się o nie każdego dnia. Zaraz coś na pewno wymyślimy.

Wspaniały pomysł Ślinka

– A może by tak wykorzystać pagórki do zabawy z Olą i Krzysiem? – odezwał się milczący dotąd Ślinek.

– To znaczy? Przecież rodzice nie pozwolą im się bawić w tej wilgotnej ziemi, bo cali będą ubrudzeni i naniosą błota do domu – wyjaśniłem Ślinkowi, starając się jednocześnie uświadomić mu, że cokolwiek ma na myśli, nie jest to dobry pomysł.

– Nie będą się taplać w błocie. Skoro bawicie się piłką, to możecie zrobić bieg slalomem na czas. Kto szybciej potoczy piłkę między pagórkami i z powrotem, ten wygrywa – nie dawał za wygraną Ślinek, który przekonany był, że jego pomysł to dobry sposób na to, by wykorzystać to, co już jest do czegoś nowego i fajnego.

– Ślinek ma rację – odezwał się krecik. – Trzeba będzie tylko zasypać niektóre pagórki, bo teraz jest ich troszkę za dużo. Zostawimy tylko te, które pasują do zabawy w slalom.

– W takim razie jestem za. Ty Ślinek wyjdź na ławkę, skąd dobrze widać cały ogród i mów nam, które pagórki zasypać, a które zostawić, żeby było dobrze.

Ślinek nie miał nic przeciwko temu, więc podciągnąłem go na liściu w pobliże ławki, po czym już sam, powoli, wspiął się na jej szczyt i wytężając wzrok, podpowiadał mnie i krecikowi, które ziemne pagórki zostawić, a które wyrównać i udeptać.

Nie wszystko jest tym, czym się wydaje.

W ten oto sposób udało nam się zrobić coś fajnego z tego, co wcześniej wydawało się czymś niefajnym, przeszkadzającym i o czym w pierwszej chwili pomyślałem, że zniszczyło nasz piękny ogród. Ale dzieci się ucieszą, gdy im pokażę, co wymyśliliśmy ze Ślinkiem i krecikiem….
Tak jak myślałem, dzieciom slalom z pagórków bardzo się spodobał i całe popołudnie bawiliśmy się piłką. Ja też toczyłem piłkę slalomem, choć nie tak szybko, jak Krzyś i Ola.

Tego wieczoru, dzieci spały w jednym pokoju – u Krzysia, bo pokój Oli był w małym remoncie – ich tata, zmieniał kolor ścian na taki, który bardziej podobał się córeczce. Wolała jasnoniebieski, jak niebo z kolorową tęczą na ścianie, zamiast zielonego, który był tu wcześniej.

Dzięki temu, że maluchy spały w jednym pokoju, pani Ewa mogła wysłuchać opowieści o tym, co dziś wydarzyło się w ogrodzie i jaki wspaniały plac zabaw przygotował dla wszystkich krecik. Krzyś mówił, że chyba nawet go widział, jak wystawił pyszczek z jednego ziemnego kopczyka, ale zaraz się schował, gdy tylko poczuł, że ktoś się zbliża. Tym ktosiem był Krzyś, który z piłką pokonywał kolejne pagórki ułożone w super slalom.

Pomysłowy Ślinek – pobierz wersję pdf

Pomysłowy Ślinek – pobierz wersję mp3

Więcej o bajce Pomysłowy Ślinek”

Bajka o byciu pomysłowym – w czym może pomóc

Nie wszystko jest takim, jakim w pierwszej chwili się wydaje – złe, albo dobre. To my wybieramy, co z tym zrobimy, jak wykorzystamy coś, co nas spotkało. Takie myślenie to sztuka i warto się jej uczyć. Jeśli chcemy, by nasze dzieci należały do pomysłowych, a nie wciąż narzekających, to bajka o byciu pomysłowym  pt. “Pomysłowy Ślinek”, na pewno przyda się na początek rozmowy i nauki tego wspaniałego sposobu myślenia.

  • Jak mógłbym na to spojrzeć inaczej?
  • Jak mógłbym to wykorzystać?
  • Co dobrego mogę z tego zrobić?
  • Do czego może mi się to przydać?
  • Czego mogę się przy tej okazji nauczyć?

To tylko niektóre pytania warte zadania. Sprawdźmy je w swoim codziennym życiu, a potem podzielmy się nimi z dziećmi.
Otwarty umysł i rozbudzona pomysłowość – to klucz do wspaniałego i szczęśliwego życia. W znalezieniu go pomoże nam bajka o byciu pomysłowym: “Pomysłowy Ślinek”. Zapraszam do lektury.

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)