Uf, Uf, czyli zaufaj mi

Na skróty do bajki o zaufaniu

Uf, Uf, czyli zaufaj mi – bajka o zaufaniu

Podroż w znane – nieznane…

 Dzień był słoneczny i ciepły, prawie bezchmurny. Lekki wietrzyk sprawiał, że w ogrodzie było jeszcze przyjemniej. Dziś, jak w każdą sobotę, wszyscy byli w domu. Nic nie zapowiadało, by coś mogło przerwać spokój i moje leniuszkowanie pod jabłonią. Moje i Bączka, który smacznie spał obok mnie.
W pewnej chwili usłyszałem dziwne dźwięki, które dochodziły od strony domu. Uniosłem leniwie głowę. To, co zobaczyłem, w pierwszej chwili wydało mi się czymś całkiem zwyczajnym: cała rodzinka Słonecznych krząta się, przenosi jakieś rzeczy, o czymś rozmawia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że to sobotni poranek. Czyli taki, gdy wszyscy o tej porze jeszcze śpią. Kasia odpoczywa po tygodniu zajęć w przedszkolu, a jej rodzice po wczesnym wstawaniu do pracy.
Dziś było inaczej i nie bardzo wiedziałem, co to wszystko może oznaczać.

– Hej, Bączek! Wstawaj! Coś dziwnego dzieje się w domu. Trzeba to sprawdzić – zwróciłem się do mojego przyjaciela, który słysząc mnie nadstawił uszu i otworzył oko. Był tak zaspany, że chyba nie bardzo wiedział, o czym dokładnie mówię.

– Wstawaj, wstawaj! Nie ma na co czekać! – ponagliłem Bączka, który otworzył również drugie oko. Przeciągnął się, ziewnął, polizał łapkę i zaczął myć sobie pyszczek.

– Nie pora teraz na poranną toaletę. Patrz tam! – mówiąc to, skinąłem głową w stronę domu.

– I co niby dziwnego tam widzisz? – zapytał zaspany Bączek. – Dzień jak dzień. Co z tego, że o tej porze już nie śpią? Może jadą do lasu albo nad jezioro. Jeśli tak, to my też mamy zapewniony całkiem udany dzień: woda, piasek, las. Czego więcej nam trzeba? – optymistycznie stwierdził mój przyjaciel.

– Obyś miał rację. Choć mam dziwne przeczucie, że to jednak nie jezioro i las jest powodem wcześniejszej pobudki i krzątania się w ten sobotni poranek. Cóż. Poczekamy, zobaczymy…

Nagle obaj z Bączkiem usłyszeliśmy głos Kasi, która właśnie wyszła na taras.

– Fafik! Bączek! Chodźcie tu szybko. Trzeba się spakować!

– A widzisz? – krzyknął z całych sił Bączek – Jedziemy nad jezioro! Jedziemy nad jezioro!
Nie przestawał skakać z radości i po chwili był już w drodze do domu. Pobiegłem za nim, choć wciąż miałem dziwne przeczucie, że Bączek się myli. Wkrótce okazało się, że moje przeczucia były słuszne, choć rudy brzdąc też miał trochę racji.

– Fafik, Bączek, jedziemy do mojej kuzynki – zaczęła Kasia. – Ma na imię Basia i mieszka w ślicznym miejscu. Jest tam las i jezioro – na te słowa Bączek aż podskoczył z radości.

– A widzisz, a widzisz! – wołał do mnie, biegając dookoła mnie aż zaczęło mi się kręcić w głowie.

– Może i masz rację – powiedziałem z nutką wątpliwości, wciąż mając dziwne przeczucie.

– Na pewno będziecie się tam super bawić. Wiem, że lubicie wodę i las. A Basia bardzo lubi kotki i pieski, więc na pewno przypadniecie sobie do gustu. Co wy na to? – spytała Kasia patrząc mi w oczy.

Ja też spojrzałem jej prosto w oczy i nie zobaczyłem tam nic, czego mógłbym się bać. Od samego początku jej ufałem i nigdy się nie zawiodłem. Nawet, kiedy nie rozumiałem, co do mnie mówiła, to wiedziałem, że to coś dobrego. Wiem, że Kasia bardzo mnie kocha i dlatego mogę jej całkowicie zaufać.

– Jasne, że jadę. Skoro mówisz, że będzie super, to na pewno tak będzie – zaszczekałem najmilej, jak umiałem. Bączka nie musiała specjalnie wypytywać, bo widząc, jak biega ucieszony, była pewna, że nie chce zostać w domu sam.

– Super. W takim razie pakujemy wasze legowiska, miski na jedzenie i wodę, kuwetę dla Bączka, karmę dla was obu i… co tam jeszcze by się przydało? Aha, smycz dla Fafika – zakończyła wyliczanie wszystkich naszych bagaży Kasia i pobiegła zapakować to wszystko do samochodu.
Popatrzyłem na Bączka. On spojrzał na mnie i chyba coś zaczęło do nas obu docierać. Skoro bierzemy swoje legowiska i miski, to nie jedziemy na jeden dzień.

– To będzie dłuższa wyprawa, ale może to i lepiej. Przecież im dłużej będziemy nad jeziorem i blisko lasu, tym lepsza będzie zabawa – zwróciłem się do Bączka, nie bardzo wierząc w to, co mówię.

– Pewnie, że tak. Może zostaniemy na cały tydzień? Kto wie, przecież dorośli mogli wziąć sobie wolne w pracy, a Kasia na przykład ma jakieś ferie – nie tracąc entuzjazmu stwierdził mały rudzielec.
Gdy wszystko było gotowe, wskoczyliśmy na tylne siedzenie samochodu, gdzie czekała na nas Kasia i wyruszyliśmy w drogę.
Cała podróż nie trwała długo, bo Basia z rodzicami mieszka tylko kilkanaście kilometrów od naszego domu. Zajechaliśmy pod duży dom, stojący w pięknym ogrodzie. Las, jezioro – wszystko tak, jak mówiła Kasia.
Gdy wyskoczyliśmy z samochodu, od razu pobiegliśmy nad jezioro. Woda był taka czyściutka, że widać było piaszczyste dno. Cieszyliśmy się jak małe szczeniaki. Dzięki temu na chwilę zapomniałem o przeczuciu, które dręczyło mnie od samego rana.

Zaufanie – czemu to takie trudne

– Fafik! Bączek! Chodźcie tu na chwilę. Zaraz wrócicie nad jezioro, ale teraz chcę wam coś ważnego powiedzieć – zawołała Kasia.
Gdy znaleźliśmy się tuż przy niej, powiedziała:

– Poznajcie się. To jest moja kuzynka Basia. Dziś mnie zastąpi i będzie się wami opiekować – Kasia przedstawiła nas sobie, po czym dodała:
– Nie mogę zabrać was ze sobą, chociaż bardzo bym chciała. Jadę na konkurs rysunkowy, a to jest bardzo daleko stąd. Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie. Moja mama pytała, czy można zabrać ze sobą zwierzęta, ale okazało się, że to niemożliwe. Wtedy przypomniałam sobie, że moja kochana kuzynka bardzo lubi zwierzęta i może się Wami zaopiekować.

Poczułem, jak łzy napływają mi do oczu, a w sercu pojawia się strach – a jeśli ona po nas nie wróci? Ja nie chcę tu zostać, chociaż jest jezioro i las. Ja chcę być z Kasią. Właśnie dotarło do mnie, że moje poranne przeczucie okazało się uzasadnione.
Kasia chyba zauważyła, że posmutniałem, bo kucnęła przy mnie, objęła mnie swoimi małymi rączkami i przytuliła. Przez chwilę nikt nic nie mówił, a ciszę przerywało tylko stukanie dzięcioła na pobliskim drzewie. Nawet Bączek zaniemówił, bo nie bardzo wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć.

– Fafik. Wiesz, że bardzo cię kocham i nigdy, przenigdy bym cię nie zostawiła. Robię to tylko dlatego, że nie mogę inaczej. Myślę, że dobrze mnie rozumiesz, bo lubisz kiedy rysuję. Zawsze mi się przyglądasz i pokazujesz, czy ci się podoba, czy nie. Kocham Ciebie i kocham rysować. Czasem nie da się tego pogodzić, ale możesz mi zaufać. Wrócę tu jutro i razem pojedziemy do domu, obiecuję – te słowa Kasi jeszcze bardziej mnie rozczuliły i niewiele brakowało, a byłbym się rozpłakał.

– Ufam ci i wiem, że po mnie wrócisz. Po mnie i po Bączka – powiedziałem cichutko i jeszcze bardziej wtuliłem się w Kasię, chcąc jak najlepiej zapamiętać jej zapach i ciepło, które od niej biło.

– Bączek, po ciebie też wrócę. Gdyby Fafikowi było bardzo smutno, to zabierz go nad jezioro i wymyśl takie zabawy, którą pomogą mu na chwilę zapomnieć, że mnie tu nie ma. Czas szybko minie, a jutro pewnie okaże się, że chcecie tu zostać dłużej, bo tak bardzo podoba wam się to miejsce. Zobaczycie, że jeszcze tu kiedyś przyjedziemy i spędzimy cały dzień razem.

Choć przez cały dzień dobrze się z Bączkiem bawiliśmy, to wieczorem długo nie mogłem zasnąć. Wciąż wracał ten strach, który pojawił się, gdy Kasia powiedziała nam o wyjeździe. Znikał, gdy przypominałem sobie o moim zaufaniu do Kasi. Gdy tylko moje serduszko zaczynało bić szybciej i czułem, że strach się zbliża, wyobrażałem sobie, że otwieram drzwi i patrzę mu prosto w oczy. Kiedy nasze spojrzenia się spotykały, wypowiadałem dwa magiczne słowa: Uf! Uf!
I strach znikał, a ja myślałem o następnym dniu, kiedy spotkam się z Kasią, i razem wrócimy do domu.

Zawsze warto ufać tym, których się kocha

Noc minęła bardzo spokojnie. Śniło mi się, że Kasia wróciła wcześniej i przyszła do mojego posłania, gdy jeszcze smacznie spałem. Pogłaskała mnie za uszkiem i wzięła za łapkę.
Gdy się obudziłem, Kasi nie było przy mnie, ale wciąż pamiętałem piękny sen.
Przedpołudnie minęło bardzo szybko. Basia okazała się super opiekunką i bawiła się ze mną i z Bączkiem w przeróżne gry. Biegaliśmy po lesie, chlapaliśmy się wodą z jeziora, goniliśmy motyle. Najbardziej podobała mi się zabawa w aportowanie. W pewnej chwili Basia rzuciła patyk tak mocno, że wylądował w wodzie. Rozpędziłem się i wskoczyłem za nim, robiąc wielką falę na jeziorze jak motorówka. Złapałem patyk w zęby i zacząłem płynąć w kierunku brzegu. I wtedy zobaczyłem Kasię, która stała przed domem i machała do mnie. Serce zaczęło mi bić tak mocno, jak nigdy dotąd. Szybko wyskoczyłem na brzeg. Kasia widząc, że biegnę w jej stronę, ruszyła z miejsca, wołając: – Fafik! Fafik! Chodź tu do mnie, kochany piesku!
Zbliżaliśmy się do siebie i w tej chwili nic innego się dla nas nie liczyło.
Uściskom, radości i mojemu szczekaniu nie było końca. Kasia wciąż się śmiała, gdy podskakiwałem by polizać ją po policzkach. Po chwili oboje byliśmy mokrzy, jakbyśmy dopiero wyszli z jeziora. Na szczęście dzień był bardzo ciepły i już po kilku chwilach nie było ani śladu.
Bączek, słysząc, że coś dzieje się w ogrodzie wybiegł z domu i kocim zwyczajem zaczął owijać się swoim puszystym, rudym ogonem wokół nóg Kasi. W nagrodę już po chwili znalazł się na jej rękach i we trójkę poszliśmy do samochodu. Tu czekała na nas reszta rodziny.Przez całą drogę do domu siedziałem obok Kasi. Bączek siedział z drugiej strony. Dzięki temu, co wydarzyło się w ciągu tych dwóch dni, jeszcze bardziej sobie ufamy.

Kasia, jak zawsze do tej pory, dotrzymała danego słowa: przyjechała po nas i nie zostawiła nas na dłużej u Basi. Ja dzięki temu już nie boję się wyjazdów. Nawet, jeśli zostajemy u kogoś na jedną albo na kilka nocy, bo Kasia zawsze po nas wraca. Czasem jeszcze pojawia się strach, ale mam na niego sposób. Wiem, że znika, gdy przypominam sobie o zaufaniu. Wystarczy, że zawarczę na niego i powiem: Uf! Uf!, a znika i długo nie wraca. Spróbuj. To bardzo proste. Wystarczy, że jest ktoś, komu ufasz.

Uf, Uf, czyli zaufaj mi – pobierz wersję pdf

Więcej o bajce “Uf, Uf, czyli zaufaj mi”

Bajka o zaufaniu – bezcenna pomoc w rozmowie i budowaniu poczucia bezpieczeństwa w dziecku

Zaufanie to ważna rzecz. Gdy go nie ma – nie czujemy się bezpiecznie. Brak zaufania szczególnie odczuwają dzieci. By nie musiały się niczego bać, muszą wiedzieć, że całkowicie mogą zaufać swoim rodzicom.

Nie wystarczy mówić, że można nam zaufać. Trzeba to udowadniać w przeróżnych sytuacjach. Im jest ich więcej, tym zaufanie będzie mocniejsze. Przyda się więc bajka o zaufaniu.

Pobierz i przeczytaj swojemu dziecku. Niech zaufanie rośnie w siłę w tobie, w nim i w całej rodzinie.

Jeśli spodobała Ci się ta bajka, sięgnij po więcej 
Bajki w wersji do i

 

Przygody kota Afika - Bajki pełne dobrych myśli

 

21 bajek
Ponad 6 godzin słuchania
Pozytywne przekonania w formie rymowanek.

Wzruszają, śmieszą, uczą, zapadają w serce i umysł

Pobierz pełną wersję jednej z bajek

Kup teraz

 

Jeśli uważasz, że warto, podaj dalej :)